Högström miał zorganizować całą akcję i zapłacić wynajętym do kradzieży Polakom. Następnie słynny napis miał trafić do rąk Larsa W. Milioner to opiekun prawny Högströma, który przebywa aktualnie w krakowskim więzieniu. Lars W. zaprzecza, by miał cokolwiek wspólnego z kradzieżą, dodając, że nie słyszał nigdy żadnych rozmów na ten temat. Przyznaje jednak, że to właśnie u niego w domu Anders Högström spotkał się z Marcinem A., który miał zorganizować ludzi do kradzieży napisu.
Wyjazd prokuratora jest już przesądzony. Procedura jednak wymaga, by najpierw polscy śledczy napisali wniosek o pomoc prawną do królestwa Szwecji. Taki dokument jest obecnie przygotowywany. - Najprawdopodobniej w tym wniosku będziemy również prosić o możliwość uczestniczenia prokuratora w czynnościach, które będą tam wykonywane - powiedziała prokurator Bogusława Marcinkowska. Chodzi o możliwość brania udziału w przesłuchaniu Larsa W.
Anders Högström postanowił współpracować z prokuraturą i podał wszystkie okoliczności kradzieży. Zeznał, że pomysł rabunku wyszedł właśnie od Larsa W., jego opiekuna prawnego. To właśnie ten milioner miał zamówić napis i zlecić organizację kradzieży. Jednocześnie obiecał Högströmowi sporą sumę pieniędzy. Napis miał zostać przywieziony do Szwecji i stać się częścią kolekcji Larsa W.
Historyczny napis "Arbeit macht frei" został skradziony znad bramy byłego niemieckiego obozu nad ranem 18 grudnia 2009 roku. Odnaleziono go kilkadziesiąt godzin później we wsi Czernikowo koło Torunia. Przestępcy pocięli go na trzy części.
EW/Rmf24.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

