Złe wieści z Austrii. Podczas swojej wizyty w Moskwie lider silnie prawicowej FPÖ podpisał umowę o współpracy w sprawach międzynarodowych z Jedną Rosją Władimira Putina. FPÖ w perspektywie dwóch lat najprawdopodobniej przejmie w Austrii rządy.
Wolnościowa Partia Austrii (Freiheitliche Partei Österreichs, FPÖ) to konserwatywne ugrupowanie niestroniące od populistycznej retoryki. Wyraża się eurosceptycznie (sugerując nawet konieczność opuszczenia UE przez Austrię) i zdecydowanie antyimigrancko; jest też sceptyczna wobec NATO. Przewodniczący tego ugrupowanie Heinz-Christian Strache gościł kilka dni temu w Moskwie, gdzie podpisał z Jedną Rosją umowę o współpracy.
Jedna Rosja to ugrupowanie kierowane przez Dymitra Miedwiediewa; w rosyjskiej Dumie Państwowej dysponuje 238 z 445 miejsc i realizuje ściśle kremlowską politykę.
Obok podpisania umowy, która mówi o współpracy w sprawach międzynarodowych i regionalnych, Strache apelował też do Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych o zniesienie nałożonych na Rosję sankcji. Polityk powiedział, iż sankcje są "szkodliwe gospodarczo i bezużyteczne". Strona rosyjska reprezentowana przez wiceszefa partii Siergieja Żelezniaka zapewniła, że chce współpracować z FPÖ celem umacniania więzi Rosji i Austrii oraz promowania "tradycyjnych wartości".
FPÖ od wielu miesięcy zdecydowanie dominuje w sondażach przedwyborczych. Wybory parlamentarne w Austrii mają odbyć się dopiero jesienią 2018 roku, ale w kraju tym bardzo często dochodzi do wyborów przedterminowych. Heinz-Christian Strache z dużą dozą prawdopodobieństwa będzie kolejnym austriackim premierem. Ścisła współpraca jego partii z Rosją, zwłaszcza w kontekście antyunijnych i antynatowskich nastrojów narastających w Niemczech i Francji, to zatem duże wyzwanie dla polskiej polityki.
hk
