Jak ustalili dziennikarze portalu stacji informacyjnej, zatrzymany mężczyzna był dyrektorem w rodzinnym domu dziecka, w miejscowości należącej do gminy Stary Targ na Pomorzu. Placówka działała od 1 września 2011, utworzyła ją fundacja społeczna „Bona Fide”.
Rodzina została zakwalifikowana, przeszła odpowiednie szkolenie. - Nikt z nas nie pomyślał, że coś takiego może się wydarzyć - powiedziała na antenie TVN24 Ewa Łęgowska, kierownik PCPR w Sztumie.
Łęgowska powiedziała, że mężczyzna podejrzewany o pedofilię i jego żona bez problemu przeszli wszystkie procedury przed powierzeniem im opieki nad dziećmi.
- Gdyby była jakakolwiek wątpliwość, na pewno nigdy byśmy do tego nie dopuścili - zapewniła kierownik PCPR w Sztumie.
Podkreśliła, że podejrzany o pedofilię mężczyzna był badany przez psychologa. Jak powiedziała, kilkukrotnie wraz ze swoimi pracownikami Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie była w rodzinnym domu dziecka. - Oprócz standardowych problemów wychowawczych, nigdy nikt nie zauważył, aby działo się coś złego - powiedziała Łęgowska.
Działanie państwowej machiny w pigułce. Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinne odwiedzało pedofila, o czym zapewne go uprzedzało, a teraz jest wielce zaskoczone, że w jego domu działo się źle. Urzędnikom pozostaje zdziwienie, tymczasem cierpiały dzieci...
AM/tvn24.pl
