Kowal w TVN24 przyznał, że spotkał się z szefem ludowców Januszem Piechocińskim. - Było nawet całkiem przyjemnie - zaznaczył.

 

Polityk nie chciał jednak potwierdzić, że PJN razem z PSL stworzą jedno ugrupowanie. - Nie wiadomo. Chciałbym, żeby w Polsce była jedna partia centrum, która kieruje się rozumem, nie emocjami - powiedział Kowal.

Europoseł stwierdził, że taki scenariusz jest możliwy, jeśli "w tym roku uda się sensownie pracować", dyskutować o gospodarce polityce prorodzinnej, przedstawić alternatywne pomysły w tym zakresie wobec propozycji Donalda Tuska.


Podkreślił jednak, że łączyć się "tylko na wybory nie ma sensu". Kowal nie chciał mówić o ewentualnej, wspólnej liście na przyszłoroczne wybory do parlamentu europejskiego.

 

- Dążymy do tego, żeby blisko współpracować, nie mówmy o liście - uciął. Po czym dodał: - W polityce, jak zaczyna się mówić o liście, traci się dziewictwo. (...) Za wcześnie w tym romansie na wymianę obrączek.

 

Jeśli Paweł Kowal chce "bliskiej współpracy" z PSL-em, to prędzej czy później będzie musiał rozmawiac również o wspólnych listach. Chyba, że PSL i PJN chcą założyć kółko miłośników picia herbaty. Ale pewnie skończy się na utracie dziewictwa...

 

AM/tvn24.pl