- To przypomina rozwiązania z najtrudniejszych czasów XX wieku - czasów Niemiec hitlerowskich, ale także rozwiązań proponowanych w USA, czy w Szwecji. Wiele przykładów z tamtego czasu pokazuje, jak były to dramatyczne rozwiązania - były to przejawy ludobójstwa – powiedział podczas konferencji prasowej poseł Solidarnej Polski Bartosz Kownacki. Według niego to właśnie w czasach III Rzeszy eliminowano ludzi "ze względu na ich upośledzenie".
- Z różnego rodzaju badań wynika, że Polacy coraz więcej wiedzą o aborcji, a funkcjonowaniu obecnie obowiązującej ustawy. Jest duże przyzwolenie społeczne, żeby ten jeden konkretny element, dotyczący przerywania ciąży ze względu na trwałe i nieodwracalne uszkodzenie płodu wyeliminować z ustawy. Chodzi o ochronę życia płodu, który może być chory, ale przecież medycyna zna przypadki, kiedy okazywało się, że badania prenatalne zawodziły i rodziło się zdrowe dziecko. Nasza inicjatywa jest wynikiem aktywu bardzo wielu środowisk związanych z ruchami katolickimi, które poprzednim razem zebrały ponad 600 tys. podpisów pod projektem ustawy antyaborcyjnej. Teraz znowu domagają się podniesienia tej kwestii, dlatego nasz klub wyszedł naprzeciw tym oczekiwaniom – mówi portalowi Fronda.pl poseł SP Arkadiusz Mularczyk.
Jakie szanse na uchwalenie przez obecny parlament ma złożony przez SP projekt? Zdaniem posła Mularczyka naprawdę duże. Nawet większe, niż ostatni odrzucony projekt obywatelski, który był znacznie szerszy zakres. - Tamten projekt obejmował także dwa inne przypadki aborcji (jeśli ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego (np. gwałtu lub kazirodztwa); jeśli stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety – przyp. red). Miał on całkowicie zakazywać aborcji. Projekt SP dotyczy tylko i wyłącznie przerywania ciąży ze względu na trwałe i nieodwracalne uszkodzenia płodu, co jest porównywalne z eugeniką – tłumaczy poseł SP.
Mularczyk ma nadzieję, że projekt zostanie poparty przez posłów PiS, PSL, a także częściowo PO.
Marta Brzezińska

