- W ogóle nie wiem, na ile premier Tusk zdaje sobie z sprawę z powagi sytuacji. Z wielu drobnych przesłanek, które jako dziennikarz obserwuję, wnoszę, że niestety działa podobny mechanizm jak ten z czasów PRL, a opisany został przez Wojciecha Młynarskiego w piosence „Po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy”. To znaczy, rzesze urzędników starają się przedstawić sytuację na użytek swoich zwierzchników lepiej, niż ona w rzeczywistości wygląda. W ten sposób dezinformacja od dołu do góry coraz bardziej się nawarstwia. Wtedy to był Gomułka, a dziś niewykluczone, że taką babcią jest Donald Tusk - powiedział Ziemkiewicz w rozmowie z „Super Expressem”.

 

Widmo tego typu sytuacji przywodzi na myśl nie tylko I sekretarza KC PZPR, ale także cesarza Etiopii Hajle Sellasje I. Różnica jest jednak taka, że on zaczął dawać się w ten sposób podchodzić nie wcześniej, jak w czwartej dekadzie swoich rządów, gdy był już po siedemdziesiątce i najpewniej cierpiał na demencję starczą, natomiast Donald Tusk rządzi dopiero czwarty rok, ma 54 lata i - o ile dobrze wiemy - cieszy się doskonałym zdrowiem. Panie Premierze, więcej czujności!

 

mo/SE.pl