Rosjanom może zależeć, by obchody wyszły możliwie okazale i by pikieta pod ambasadą rosyjską również wyszła w sposób, jaki ich będzie satysfakcjonował. Mam wrażenie, że w chwili obecnej Putin wraca do swojej starej gry, w której pokazuje Zachodowi, jakimi Polacy są rusofobami, i że nie można się z nimi dogadać. Będzie znów mógł powiedzieć: zostawcie tych Polaków a my, wielkie narody, róbmy interesy ze sobą.
Gdy myślę o ewentualnej reakcji polskiego rządu na to, co zrobili Rosjanie, to przypomina mi się dramat Fredry, w którym pewna wdowa pytana o to, co zrobiłby jej ś.p. mąż generał major Tus, mówi zawsze, że nic by nie zrobił, bo był człowiekiem mądrym i nigdy by się w taką sytuację nie wpakował. Nie wiem, co właściwie powinien zrobić premier i cały jego rząd. Od dawna mówię, że powinni się ukłonić i - delikatnie mówiąc - zejść z arenki.
not. Ł.A
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

