Publicysta ocenia, że tego zawłaszczenia, i to „z wyjątkowym tupetem” dokonała wielokrotnie marszałek Ewa Kopacz. - Mam na myśli całe tournee, jakie odbyła po katastrofie w Szczekocinach po rozmaitych mediach, zachwalając nowy system ratownictwa medycznego. Karetki i helikoptery dotarły na miejsce szybko, sprawnie udzielono pomocy na miejscu, rozwieziono poszkodowanych do szpitali. Sukces! Sukces, z którego powinniśmy być dumni, i który niech nam przysłoni tę katastrofę oraz wszystkie poprzednie i, nie daj Boże, spodziewane – ocenia Ziemkiewicz.


Publicysta podkreśla, że Kopacz nie wspomniała jedynie, że to sukces poprzedniego rządu i Religi, jako ministra, który był inicjatorem i promotorem ustawy o ratownictwie medycznym.


- W dziedzinie służby zdrowia jedynym trwałym dorobkiem PO jest zapowiedziane jeszcze przez posłankę Sawicką obowiązkowe przekształcenie szpitali w spółki prawa handlowego. Raport NIK sprzed kilku miesięcy wykazał, że nie rozwiązało to żadnego problemu, tylko stworzyło nowe, a o tym, że "uspółkowione" szpitale znowu masowo wpadają w spiralę zadłużenia, pisała niedawno "Rzeczpospolita", przecież już na pewno nie "pisowska” – pisze Ziemkiewicz i dodaje, że panią Kopacz można pochwalić za to, że nie zniszczyła dorobku poprzednika.


- Kradzież reformy Relidze - tym lepiej rokująca, że skoro nie żyje, to się o autorstwo nie upomni - mieści się w ogólnym schemacie działalności tej ekipy. Jeśli czymkolwiek się ona może pochwalić, to z reguły odziedziczyła to po poprzednikach – czytamy w felietonie Ziemkiewicza, który przypomina, że „orliki” to był pomysł Macieja Płażyńskiego, a sukcesy minister Bieńkowskiej to efekt tego, że „przez kilka lat resort jechał rozpędem po Grażynie Gęsickiej”.


- Dlaczego przyłapanie rządu i "wiodących mediów" na kolejnym bezczelnym kłamstwie nikogo już nie dziwi? – zastanawia się publicysta i dodaje: „Jasne, jak się czegoś nie ma - w tym wypadku sukcesów - to się kradnie cudze. A jak się kradnie, to trzeba to jakoś maskować. Pijarowcy Tuska w twórczy sposób wrócili do starego hasła "grubej kreski" (a może ktoś tam przeczytał Orwella?), wycinając gdzie się tylko da wzmianki o poprzednikach”.


- Przyszłość wydaje się dzisiaj - zwłaszcza jeśli kto opiera wiedzę o stanie Polski nie na TVN, tylko na faktach - bodaj czy nie jeszcze bardziej niecenzuralna od przeszłości. Lepiej tam nie zaglądać. Odkreśliwszy grubą kreską przeszłość, odkreślamy nią także i przyszłość. Skupmy się, za światłym wskazaniem panującego, na "tu i teraz" – konstatuje Ziemkiewicz.


Całość felietonu na portalu Interia.pl.


eMBe