Ziemkiewicz w swoim felietonie na Interia.pl odnosi się do artykułu Jana Hartmana w „Polityce”, w którym to profesor wyjaśniał przyczyny kultu Jerzego Owsiaka. Hartman napisał, że w WOŚP nie „kręci go” pomoc chorym dzieciom, co więcej, to go nawet irytuje, bo stwarza sytuację przymusu, moralnego szantażu, że kto nie popiera, ten bez serca.

 

W akcji Owsiaka podoba mu się natomiast to, że jest to „jedyne suwerenne święto narodu polskiego, bez ani skrawka miejsca dla dziękczynień, mszy, kadzidła i Jana Pawła II".  - I unosząc się w zachwycie nad "świeckością" tego karnawału, którego wodzirejem jest "apostoł świeckości" Jerzy "Jurek", oznajmia nasz wojujący ateista: "rzucam na WOŚP na złość Kościołowi! Amen, czyli siema!" – czytamy w felietonie Ziemkiewicza.

 

Publicysta podkreśla, że ci, którzy są tak mocno zaangażowani w promocję WOŚP, „dostrzegli szansę na zrobienie właśnie tego, co Hartman nazywa po imieniu: świeckiego święta III RP. Nie-patriotycznego, nie-katolickiego, mówiąc krótko, nie-prawicowego. Fajnego święta dla fajnopolaków, święta dla nowej władzy, integrującego wokół niej”.

 

Ziemkiewicz pisze jednak, że to nic nowego. „Moje pokolenie pamięta z dzienników telewizyjnych, a młodsze znać powinny z filmów Barei, pojęcie "nowa świecka tradycja". To właśnie ma przecież na myśli profesor Hartman, prawda? Owsiak i jego orkiestra to właśnie "nowa świecka tradycja", dużo skuteczniej wprowadzona do powszedniego obiegu niż kiedykolwiek się to udało "władzy ludowej", bo jakie dodatkowe intencje przyświecały nagłośnieniu i praktycznemu przejęciu akcji charytatywnej przez państwo, nie mówiono wprost. W końcu żeby rzecz się mogła udać, to znaczy, aby co roku ogłaszać można było rekord, trzeba, aby do puszek dorzucali się też wierni wychodzący ze mszy” – czytamy.

 

Całość felietonu TUTAJ.

 

eMBe