Chodzi o wypowiedź, jakiej Wojewódzki udzielił magazynowi "Ekskluziv". Autorytet polskiej młodzieży (przynajmniej wedlug sondaży) przekonywał, że Dmowski podjął w "Myślach nowoczesnego Polaka" analizę fenomenu Hitlera, który "robiąc porządek we własnym kraju, musiał wyrzucić z niego Żydów".

"Ludzie pozbawieni poczucia humoru i nie znający się na żartach zaraz podnieśli skweres, że książka Dmowskiego, której przeczytaniem chwali się idol młodzieży, wyszła drukiem − co znaleźć można nawet w Wikipedii − w roku 1904, i to jako zbiór artykułów zamieszczanych w prasie dwa lata wcześniej. Adolf Hitler miał więc w chwili jej napisania lat trzynaście. Ludzie pozbawieni poczucia humoru i nie znający się na żartach zaczęli na tej podstawie wyśmiewać Wojewódzkiego i jego nieuctwo idące o lepsze z ideologicznym nadęciem jak u partyjnych agitatorów sprzed półwiecza" - komentuje Ziemkiewicz.

Publicysta "Uważam Rze" ironizuje, że to pewnie kolejna przewrotna parodia Wojewódzkiego, który teraz wciela się w "klinicznego leminga" i kompromituje ten szczególny typ "sfanatyzowanego durnia, który tworzy rozmaite Porozumienia 11 listopada i inne palikociarnie, mające na celu zwalczanie głupiego polskiego patriotyzmu”.

"Trudno nie pogratulować − wcielanie się w skórę rozpaplanego leminga i jego kompromitowanie nie po raz pierwszy wyszło panu Jakubowi fantastycznie. Ale prywatnie zaczynam się obawiać, czy − jak to się zdarzało sławnym autorom − nie utożsamił się już z wykreowaną przez siebie postacią trochę zanadto" - puentuje Ziemkiewicz.

 

AM