Po latach, kiedy część tajnych dokumentów wyszła na jaw, okazało się, że wszyscy bez wyjątku jej agenci posługiwali się retoryką najbardziej radykalną. Kapuś w kapusia i prowok w prowoka byli tak gorącymi patriotami, że przelicytowywali w swej patriotycznej żarliwości i powstańczym radykalizmie wszystkich. I z tych właśnie pozycji skutecznie niszczyli liderów, którzy cokolwiek pozytywnego mogli zdziałać.
Każdemu potrafili wytknąć, że jakoś zdradził Sprawę, każdemu umieli znaleźć jakąś „kompromitującą” go znajomość, czy to zaprzańca w rodzinie, czy obecność na grillu u jakiegoś Moskala. Zarazem inspirując różne radykalne wyskoki kompromitowali Polaków w oczach krajów udzielających im gościny, a wszelką emigracyjną działalność topili w „potępieńczych swarach”, z realnych działań wekslując ją na jazgot, z którego nie mogło wyniknąć nic dla Moskwy szkodliwego. Niestety, ogół emigrantów, wielce czuły na bogoojczyźniany frazes i radykalną retorykę, dawał się w ten sposób dzielić, skłócać i prowadzać na manowce, jak tylko sobie Ochrana życzyła.
Nie twierdzę, że z tej historii wynika, iż każdy radykał jest agentem. W końcu są jeszcze na tym świecie idioci, w tym idioci, jak ich nazwał Lenin, „użyteczni”, są i frustraci, chorzy z niedocenienia i zawiści wobec tych, którzy uzyskali większy rząd dusz, i megalomani, uważający się za moralne wyrocznie…
Czytaj całość na dorzeczy.pl
eMBe
