- To jest rząd stworzony na zasadzie układanki, w której kilka elementów próbował premier pogodzić. Myślę, że głównym kryterium doboru jest całkowite oddanie poszczególnych ministerstw ludziom, na których premier może liczyć, którzy nie stworzą żadnej samodzielnej siły politycznej, zależnych tylko od niego - w związku z czym, nie są dla niego żadnym zagrożeniem.
Drugie kryterium to pogodzenie różnych środowisk wewnątrz Platformy i na jej zapleczu, na których opiera się władza.
Trzecie kryterium, to kryterium wizerunkowe, chodziło o zdjęcie z widoku publicznego ministrów, którzy wyjątkowo źle się kojarzą i zastąpienie ich takimi, którzy mają czystą kartę. W paru wypadkach są to zastępcy ministrów, którzy dobrze nie pracowali. Nie jest to dobre, bo tam powinni być nowi ludzie.
Obecność kobiet jest też niewątpliwie przejawem strategii pijarowskiej, zasłaniania się kobietami. Miło jest mieć ładną młoda panią sprawiającą dobre wrażenie, która będzie jakimś sposobem na poprawianie wizerunku.
Merytorycznie nie za bardzo widać, żeby takie kryteria były brane pod uwagę. Jarosław Gowin jest ciekawym politykiem, ale co on ma wspólnego z ministerstwem sprawiedliwości? Krzysztof Kwiatkowski, obok pani Bieńkowskiej i Bogdana Zdrojewskiego którzy szczęśliwie pozostali, był naprawdę dobrym ministrem sprawiedliwości i nie trzeba było go wymieniać.
Ministerstwo sportu to jest ministerstwo fikcyjne i trudno mi sobie wyobrazić jakimi kwalifikacjami, uwiodła premiera pani Mucha, że nadaje się na takie stanowisko, bo ile wiem wsławiła się tylko odkryciem przyczyny złego stanu służby zdrowia, że to znudzeni staruszkowie chodzą masowo bez potrzeby do lekarza i służba zdrowia nie może sobie poradzić z ich nadmiarem.
Grabarczyka trzeba było zdjąć bo to człowiek skompromitowany, poza tym zaczął być groźny dla Tuska, bo kiedy został poskromiony Schetyna to spółdzielnia, która dotąd schetynowców umiała równoważyć stała się silna. Mianowanie Gowina to próba wywyższenia środowiska schetynowców. To jest siermiężne kombinowanie jak za czasów Lecha Wałęsy, że raz tą nogę, raz drugą nogę trzeba wesprzeć, aby żadna z nich nie była za silna. Sławomir Nowak się nie zbuntuje przeciw premierowi, bo nie ma do tego kwalifikacji ani zdolności do samodzielności. Będzie wdzięczny premierowi za to stanowisko. Generalnie nie ma z czego się tutaj cieszyć - dodaje Ziemkiewicz.
Not. Jarosław Wróblewski

