Rafał Ziemkiewicz pisze w swoim subotniku: "Rojenia o podpalaniu, rozlewie krwi etc. w ogóle są ostatnio w tzw. elitach artykułowane dość często, na szczęście głównie przez osoby kojarzące się raczej z operetką niż walkami ulicznymi – Marcinkiewicza, Frasyniuka i paru równie poważnych. Jest to chyba część tego samego zjawiska, co fantazje panów Wojewódzkiego, Piroga, Demirskiego czy tak zwanego Rafalali o byciu fizycznie napastowanym przez rosłych, mocno umięśnionych i krótko ostrzyżonych narodowców względnie kiboli. Może powinien się tym wszystkim zająć jakiś seksuolog?".
Publicysta Do Rzeczy odniósł się również do słów Jacka Żakowskiego, który apelował, by Komitet Obrony Demokracji działał na wzór Hamasu. "Zaganiane na ulicę „mięso armatnie” polityki nie powinno nad tym się zastanawiać, więc trzeba mu – mówiąc językiem Kolegi Kierownika, zasłużonego „obrońcy demokracji” – „zabezpieczyć” odpowiednio silne emocje. A tych nie generuje ani Europa (chyba że wciskaniem migrantów, co akurat tu nie za bardzo pożądane), ani Konstytucja czy Trybunał, tylko Kaczyński. W tym sensie – stopniem nienawiści, agresji i przyzwolenia na przekraczanie w nich wszelkich granic – rzeczywiście realizuje KOD podsuwany przez Żakowskiego wzorzec Hamasu. Tyle, że na razie realizuje się nie w podrzynaniu gardeł, a w wymyślaniu coraz bardziej chamskich obelg, transparentów czy kukieł. Stąd moja propozycja nazwy, zawarta w tytule - Chamas".
A co najbardziej ciekawi Ziemkiewicza w KOD? "Mnie w Komitecie Obrony Demokracji bardziej ciekawi prezentowany przez ten twór polityczny hermafrodytyzm. Organizacja, która uparcie, konsekwentnie określa się mianem „ruchu społecznego” i odżegnuje od ambicji bycia partią, wystawiania list wyborczych do Sejmu etc. zawarło właśnie koalicję z kilkoma partiami – Nowoczesną z kropką, SLD i pomniejszym lewicowym planktonem. Jednocześnie ukazał się w „Dzienniku” wywiad z liderem KOD-u, z którego redakcja wybiła w tytule zapowiedź, iż KOD przygotowuje „procedury” do absorbowania darowizn pieniężnych z zagranicy. Wolno takowe darowizny przyjmować organizacjom społecznym, nie wolno – partiom politycznym. Więc kiedy koalicja WReD, czy jak tam skracać pompatyczną nazwę „Wolność, Równość, Demokracja”, wystawi listy wyborcze do Sejmu albo do Sejmików, to czym właściwie będzie KOD, stanowiący – wedle wszystkich składanych dziś deklaracji – jej zasadniczą, dominującą część? Organizacją społeczną, której członków przyjmą na swe partyjne listy lewicowcy?".
mko/dorzeczy.pl
