W ten sposób wyjaśnił on, dlaczego brał udział w konwencji. - Jestem przekonany, że nowa partia ma szansę odegrać na polskiej scenie politycznej, zdominowanej dziś przez mafię i sektę, znaczącą i pozytywną rolę. I dopóki będę o tym przekonany, będę jej działania wspierać. To nie oznacza, że się do Gowina zapisuję. Tak jak moje związki z Ruchem Narodowym nie zobowiązują mnie by zawsze bronić każdego narodowca, nawet jeśli mu przyjdzie do głowy coś głupiego, i tak jak podzielanie programowych zasad KNP nie jest dla mnie powodem, by nie krytykować quasi-darwinistycznych bredni jego prezesa, że niepełnosprawne dzieci powinno się sekować bo mogą zarazić niepełnosprawnością zdrowe – napisał.

Jednocześnie publicysta zaznaczył, że ma nadzieję, że to właśnie KNP, Ruch Narodowy i „Polska Razem” mogą zmienić polską prawicę. - Naiwnie roję sobie, że właśnie te trzy środowiska mogłyby wystawić wspólną listę do europarlamentu, a po jej sukcesie współtworzyć szeroką partię konserwatywno-liberalną zdolną trafnie formułować polskie interesy narodowe i osiągać je. Różnice między nimi są naprawdę drugorzędne, a górnice przekraczalne, czego żywymi dowodami są Krzysztof Bosak czy Przemysław Wipler. Te moje marzenia są zapewne najlepszym dowodem, że się na polityka nie nadaję; ale marzenia należą do zawodu, który sobie wybrałem. Pewnie, więcej człowieka w życiu spotyka rozczarowań niż radości spełnienia, ale kiedy przypomnę sobie stan polskich umysłów w czasach, gdy tę swoją publicystyczną orkę zaczynałem, i porównam je z salami do których mam zaszczyt przemawiać dzisiaj to nie mam wątpliwości: nie tylko trzeba orać, ale i warto to robić – dodał.

Ziemkiewicz podkreślił, że nie oznacza to, że zamierza wejść w politykę. - Bawiłem tam bynajmniej nie dlatego, żebym − jak słyszę to za każdym razem, gdy się w takich miejscach pojawiam − porzucał dotychczasowe zajęcia i przechodził do polityki. Nie wykluczam, że kiedyś się nią poczuję zmuszony zająć, tak jak nie wykluczam, że kiedyś poczuję się zmuszony iść do lasu i stworzyć tam jakiś oddział partyzancki; ale na ten moment jedno i drugie jest mniej więcej równie prawdopodobne – dodał.

Cały tekst na stronie tygodnika „Do Rzeczy”

TPT/DoRzeczy.pl