Rafał A. Ziemkiewicz, publicysta „Rzeczpospolitej”:

Pomysł PJN, by zakazać partiom reklamowania się w telewizji, jest generalnie dobry. Problem polega jednak na tym, że, podobnie jak ordynację większościową, która także jest bardzo dobrym rozwiązaniem, proponuje się tylko wtedy, gdy jakaś siła polityczna ma nadzieję, że wymiecie wszelką konkurencję. Gdy miała istnieć „monopartia Solidarność”, to Bronisław Geremek zaproponował wprowadzenie ordynacji większościowej, ale gdy okazało się to niemożliwe, to ze swojego pomysłu zrezygnował.

System, który proponuje Polska Jest Najważniejsza, istnieje we Francji i jest bardzo dobry, bo nie pozwala wyrzucania kupy pieniędzy na spoty typu „mordo ty moja” i wymusza pewną merytoryczność kampanii, ale on funkcjonuje, gdy mamy do czynienia z równością dostępu do mediów i dyskursu publicznego. Tak więc tym razem nie chodzi o to, by zrealizować słuszny pomysł, tylko o to, że wszystkie telewizje prywatne faworyzują partię władzy a telewizja publiczna została spacyfikowana przez partię, która nie jest u władzy, ale liczy na to, że zostanie koalicjantem partii władzy, w związku z czym sympatyzuje z establishmentem. Jest to więc pomysł na wypchnięcie z dyskursu publicznego głównej partii opozycyjnej. Byłbym więc za jego realizacją, ale pod warunkiem uchwalenia bardzo długiego vacatio legis. Proponowane rozwiązanie nie mogłoby dotyczyć najbliższej kampanii wyborczej.

Nie zmienia tego fakt, iż autorem rozpatrywanego projektu jest PJN. To co prawda nie jest partia władzy, ale partia, która i tak nie ma pieniędzy na spoty wyborcze. Zrozumiałe jest, dlaczego oni zgłaszają ten pomysł, tak samo jak zrozumiałe jest, że Platforma Obywatelska zasłania się PJN w tej sprawie.

not. sks

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »