Jeżeli partia nie jest w stanie zebrać podpisów, to na pewno świadczy o słabości jej struktur. Na pewno świadczy też o stosunkowo małej mobilizacji ludzi, że nie bardzo wierzą w sens tego przedsięwzięcia. To jest także kwestia braku liderów. Duża część odpowiedzi na pytanie: dlaczego nikt nie może obejść PiS-u od prawej strony i nie może skupić elektoratu, który utożsamia się z prawicowymi wartościami i przekonać go, że będzie go lepiej reprezentował niż Jarosław Kaczyński, bo brakuje kogoś, kto byłby bardziej atrakcyjną twarzą.
Marek Jurek dał się bardzo łatwo sformatować jako facet od jednego tematu jakim jest aborcja. Jest postrzegany przez szerszą opinię publiczną jako ktoś, kto nie ma nic do powiedzenia o ekonomii, sprawach społecznych czy polityce zagranicznej, a wyłącznie o kwestiach kościelnych. A Korwin-Mikke jaki jest każdy widzi. Nie jest w stanie przyciągnąć do siebie prawicowego elektoratu ktoś kto obraża dzieci niepełnosprawne i robi jakieś ustawki z Palikotem czy ludźmi jego pokroju. Dziś w polityce myśli się przywódcami, liderami. Taki przywódca jest twarzą partii, która mobilizuje elektorat. Tutaj takiej osoby, która byłaby w stanie wejść w konkurencję z Tuskiem i Kaczyńskim nie ma.
W kampanii nie spodziewam się jakiś sensacji. PiS ma poczucie bezpieczeństwa. Ma własny mocno zmobilizowany elektorat i nie musi go specjalnie bardziej mobilizować. PiS będzie więc starał się nie akcentować przesadnie radykalnych elementów swojego wizerunku, tylko jak najwięcej mówił o gospodarce, o poziomie życia, nie otrzymanych przez Tuska obietnicach. Będzie się starał pokazać, że ma rozmaitych ekspertów, profesorów na listach wyborczych. Sięgnięcie po ludzi z takich organizacji jak Fundacja Republikańska czy Instytut Sobieskiego to jest wyraźna próba poprawy wizerunku i raczej spodziewam się ze strony PiS bardzo spokojnej kampanii.
Palikot w sondażach nie istnieje. Jego wierna grupa poparcia to menele, którzy zachwycili się jego obalaniem małpki z wódką na ulicy. Oni jednak specjalnie nie chodzą na wybory. Będzie mu trudno przekroczyć próg 3 proc. A SLD? Myślę, że przegrało swoją szansę. Załatwił to poseł Kalisz, dlatego, że Sojusz zagrał zbyt mocno w antykaczyzm. A jeśli chodzi w SLD tylko o antykaczyzm, to przecież PO ma tutaj o wiele większe możliwości blokowania PiS, a ludzie wolą głosować na silniejszego.
Not. Jarosław Wróblewski

