Publicysta pisze jednak, że wspólnicy po fakcie (jak definiuje ten rodzaj współdziałania z przestępcą kodeks) szwindlu pani Sawickiej idą w zaparte, bo są przekonani, że im nic nigdy nie zagrozi. Powtarzają bzdury o „biednej, uwiedzionej leliji z PO”. Jego zdaniem, prym w rozmywaniu winy Sawickiej wiedzie jak zwykle niezawodna „Gazeta Wyborcza”.
- W try miga (że tak ujutnie powiem mową ojczystą naszej elity) powstał szeroki Front Obrony Uwiedzionej Pierwszej Naiwnej, od Jacka "zastosowano parszywe ubeckie metody" Żakowskiego, aż po samego Borata z Belwederu, Bronisława "Beacie zrobiono straszne świństwo" Komorowskiego – ocenia Ziemkiewicz. W mediach broniących Sawickiej obowiązuje dyrektywa, w myśl, której podkreśla się, że wyrok nie jest prawomocny, i że winien jest nie tylko łapówkarz, ale też ten, kto go złapał. I tu pojawia się sugestia, by dla symetrii skazać też Ziobrę czy Kaczyńskiego.
Ale to zdaniem Ziemkiewicza nie jest jedyny front, na którym trzeba dawać stały odpór faktom. Dlatego równocześnie rozwija się dziennikarskie "towarzystwo" Front Obrony Damskiego Boksera. - Te same medialne wycirusy, które tak się oburzały na uczestników pielgrzymki na Jasną Górę za brutalne potraktowanie kamerzysty którejś z prorządowych stacji, teraz powtarzają mantrę o Ewie Stankiewicz atakującej "starszego człowieka" kamerą "jak kastetem". Tak się wykuwa i hartuje - w ciężkim boju o utrzymanie sondażowych słupków władzy - nowy kodeks etyki dziennikarskiej, dzieło dziennikarskich elit spod sztandaru "pierdolę nie rodzę" – pisze Ziemkiewicz w felietonie dla portalu Interia.pl. Czyli zasadniczo, jeśli ktoś wepchnie się z kamerą na mszę i zacznie ją wtykać w modlitewniki słuchaczy „Radia Maryja” jest w porządku, ale już zadawanie niewygodnych pytań prominentnemu przedstawicielowi władzy – niekoniecznie.
Zdaniem publicysty, zaczyna się teraz prawdziwy czas próby. - Ktoś się może zastanawia, po co był Tuskowi ten cyrk z "meldującymi" gotowość do Euro ministrami... Po to był, aby oddzielić w aparacie medialnym ziarno od plew. Jeśli ktoś umie nawet w takiej chwili nie parsknąć ani nie uśmiechnąć się, tylko z pełną powagą gromko głosić rządową narrację, jak niezrównana redaktor Paradowska - to znaczy, że się nadaje. Że jest prawdziwie niezależnym i opiniotwórczym dziennikarzem, na miarę tego sławnego "spokesmana" Sadama Husajna, który z przekonaniem zapewniał o dokonującym się pogromie amerykańskich najeźdźców nawet jeszcze gdy mu podczas konferencji prasowej wjechał przez ścianę jankeski czołg – czytamy w felietonie Ziemkiewicza.
- Polska rośnie w siłę, a ludziom żyje się dostatniej. A kto mówi, że nie, tego Witkacem... Słowem, władza idzie już na bezczelnego, w zaparte. Czarne jest białe, a białe jest czarne, cham i prymityw jest intelektualistą, a inteligent ciemnotą, jak to mówią za oceanem: anything goes! - konstatuje pyblicysta.
Całość felietonu na portalu Interia.pl.
eMBe

