Prezydent zgłosił projekt, uzasadniając go zamieszkami (z udziałem niemieckich bojówek) podczas ubiegłorocznych obchodów Święta Niepodległości w Warszawie. Nowelizacja została uchwalona przez Sejm w czerwcu br. głosami koalicji PO - PSL. Przeciwne były wszystkie opozycyjne kluby: PiS, RP, SLD i SP. Podobna sytuacja miała miejsce podczas ostatniej debaty w Sejmie, gdzie zaprezentowano pozytywne stanowisko Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych oraz Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka o uchwale Senatu w sprawie tych zmian. Posłowie opozycji od lewa do prawa nie pozostawili na prezydenckiej inicjatywie legislacyjnej suchej nitki.

 

Reprezentujący wnioskodawcę Krzysztof Łaszkiewicz, minister Kancelarii Prezydenta, argumentował, że prawo do wolności zgromadzeń "nie jest prawem absolutnym". - Konstytucja wyraźnie stanowi, w jakich przypadkach prawo do organizowania demonstracji, do wyrażania swoich poglądów może być ograniczone. A może być ograniczone zgodnie z zapisem Konstytucji, kiedy istnieje zagrożenie bezpieczeństwa i porządku publicznego - przekonywał Łaszkiewicz. W ten sposób próbował bronić przepisu, który umożliwia organom gminy zakazanie organizacji dwóch lub więcej zgromadzeń w tym samym miejscu lub czasie.

 

Całość: naszdziennik.pl

 

JW