I bardzo dobrze, że tematem zajął się poczytny dziennik, a także i inne media. Obszerny reportaż „Rasizm został wykluczony”, nagrania zamieszczone na portalach internetowych, informacje nt. incydentu w kebabie, zrobiły swoje. Teraz funkcjonariusze nie mogli już zasłaniać się „brakiem czasu” czy „zapracowaniem”. Szkoda, że minimalną pryncypialnością nie wykazali się wcześniej. Ignorowali zgłoszenia Firata Cellikola, który słyszał groźby karalne pod swoim adresem. Nie zdążyli dojechać na miejsce zadymy, choć sytuacja wyglądała dramatycznie. Gdy napastnicy uciekli, a ranny właściciel baru trafił do szpitala, mundurowi również nie przejęli się jego bezpieczeństwem. Efekt? Został pobity w szpitalu przez jednego z napastników. Na pomoc ruszyły mu pielęgniarki. Policja nie miała czasu.

 

Wybuchła afera, więc policjanci musieli coś zrobić. Napastnikom postawiono zarzuty pobicia z użyciem niebezpiecznego narzędzia, a jednemu z nich dodatkowo zarzut gróźb karalnych i… zastosowano wobec nich dozór policyjny! Bandyci pozostają na wolności, nie mogą jedynie zbliżać się do właściciela baru (a co, jeżeli ten znajdzie się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze?) i opuszczać kraju. Teraz policja, pod przykrywką „dobra śledztwa”, odmawia komentarzy.

 

Ale dlaczego o tym piszę? W momencie napadu Kurdowie wyciągnęli pałki, którymi zaczęli okładać napastników. Łysogłowi troglodyci musieli opuścić lokal. „My home is my castle” – brawo Kurdowie! Pewnie bez gadżetu spod lady, pracownicy kebabiarni przepłaciliby całe zajście własnym życiem lub kalectwem. Na szczęście policjanci nie próbowali wmanewrować Kurdów w udział w bójce czy drążyć tematu użycia niebezpiecznego narzędzia. Może incydent przyczyni się do podkreślenia prawa do samoobrony, jaka przysługuje obywatelom, którzy często – w starciu z bandziorami – pozostają bezbronni? Czas pokaże, a sprawie warto się przyglądać.

 

Najciekawsze, że nagle niezwykle praworządni zrobili się true-biali, true-polscy, true-patriotyczni internetowi napinacze, którzy już zaczęli zasypywać artykuły o Firacie swoimi uwagami, że „nie taki Kurd piękny jak go malują”, bo „pod ladą trzymał kij, którego użył”. No tak, dla nich „turas” (p. Cellikola jest Kurdem – przyp. AM) powinien dać się zabić. W końcu: „dobry turas, to martwy turas”.


Aleksander Majewski