Decorvet pochodzi z wierzącej rodziny kalwińskiej, zarówno jego ojciec, jak i brat, dziadek, pradziadek i teść są lub byli pastorami. Siedemnaście lat życia spędził w Afryce, gdzie jego ojciec był misjonarzem. Sam jednak pastorem nie został: - Bóg jest z każdym, także w pracy. Jako przedsiębiorca mogę zrobić dużo dobrego, tak samo jako lekarz, cieśla czy masarz – twierdzi dyrektor. Wspólnie z rodziną swojej żony wybudował sierociniec na Madagaskarze.
Zainteresowany nie uważa też, by działalność firmy Nestle kłóciła się z celami HESK: - W Pakistanie skupujemy mleko od 150 tys. rolników. Nie mamy żadnego interesu w tym, by ubożeli – mówi Decorvet, który przez wiele lat był dyrektorem koncernu w różnych państwach Azji. - Trudno zrozumieć, o co chodzi niektórym organizacjom pozarządowym. Jeśli w jakimś kraju wspieramy rozwój rolnictwa, jesteśmy źli. Jeśli nic nie robimy, też jesteśmy źli – dodaje przemysłowiec.
Odrzuca także argumenty dotyczące zarabiania na wodzie pitnej: - Nie jesteśmy za prywatyzacją wody. Ale woda musi mieć dla rządów swoją cenę. Większość wykorzystywanej w rolnictwie się marnuje – twierdzi biznesmen. Nie rozumie, dlaczego kościół go krytykuje: - Reformowani są coraz bardziej tolerancyjni wobec innowierców i homoseksualistów. Jednak na tolerancję wobec przemysłowców ich nie stać – konkluduje.
Na zarzuty Decorveta odpowiada profesor teologii Pierre Bühler: - jeśli Nestle dąży do zysku, to nie możemy mówić o wspólnocie celów z działalnością HESK – stwierdza teolog. Nie można zarabiać na wodzie, jeśli ma pozostać dobrem publicznym – ripostuje profesor.
sks, Lifenet.ch
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
