Rozwiązania przeciekawe, żeby nie powiedzieć malownicze. Otóż miedzy innymi pudełka z paskudną zawartością mają być ujednolicone- ¾ na ostrzeżenia (myśli się o pokazywaniu zdjęć co bardziej fotogenicznych nowotworów), pozostała część na nazwę i markę- najlepiej jednym i tym samym krojem czcionki, wszystkie pudełeczka po 20 sztuk, jednakowych papierosów- żadnych dodatków smakowych typu mentol, czy, nie daj Bóg, atrakcyjnych dla dzieci cukierkowych. Niektórzy w swej gorliwości posuwają się jeszcze dalej- żadnych dodatków zapachowych- również w tytoniu fajkowym. A więc, zegnaj słodkawy zapachu Amfory, żegnajcie nuty orientalne, morskie, leśne. Odtąd powszechna urawniłowka. Jeżeli widzi to z zaświatów niejaki Włodzimierz Ilicz Ulianow ( ksywka: Lenin) to oniemiała z zachwytu- on sam mógłby marzyć o takim stopniu urawniłowki. Sam Mao pewnie schnie z zazdrości.
Rację swoją oczywiście kochani urzędnicy posiadają- palenie jest nie tylko śmierdzące i nieestetyczne ale faktycznie zdrowiu nie służy. Nikt rozsądny nie będzie protestował przeciwko wyznaczania stref wolnych od dymu, palarni czy zakazów w miejscach takich, jak nap przykład szpitale czy szkoły. Każdy przy zdrowych zmysłach wie, że trzeba szukać kompromisu miedzy potrzebami palących i niepalących. Palacze doskonale wiedzą, że szkodzą sobie i innym. Powszechnie panujący wśród Eurourzędników pogląd, że mieszkańcy Europy to nieodpowiedzialne dzieci, które należy prowadzić za rączkę to zwyczajny wywar arogancji myślenia tychże. Ponadto jest jeden szkopuł- otóż, jak dotąd produkcja, nabywanie i używanie tych wyrobów jest całkowicie legalne. A skoro legalne to znaczy, że działania ograniczające wolność użytkowników są dyskryminacją. To po pierwsze. Po drugie, dlaczego urzędnicy tak bardzo troszczący się o stan zdrowia poddanych.. ups… obywateli nie wprowadzą po prostu zakazu używania groźnej substancji… No właśnie tu, moim zdaniem tkwi sedno- chodzi po prostu o zdarcie z palaczy kasy a nie o uchronienie ich przed rakiem przełyku. Im więcej restrykcji tym większe możliwości obłożenia kolejnymi podatkami, akcyzami i innymi ciężarami. Po za tym jakie pola do popisu przy wymyślaniu kolejnych kar. Finansowych oczywiście.
Rzecz jasna, każdy widzi, że są to metody, które są kompletnie nieskuteczne. Nie sądzę, żeby nałogowego palacza zniechęcił widoczek kłębiących się komórek nowotworowych, tym bardziej, że powszechność obrazka szybko osłabi jego wymowę. Nie przypuszczam, że ktoś rzuci palenie z powodu kroju czcionki, którą będzie napisana nazwa produktu, nie chce mi się wierzyć, że amatorzy nie porada sobie z brakiem mentolowych. Zakwitnie bowiem, jak za starych dobrych czasów amerykańskiej prohibicji czarny rynek i o to mogę się założyć stawiając roczną pensję przeciw dziurawym kaloszom.
Prawda bowiem jest taka, że żadnemu urzędasowi nie chodzi o najmniejsze nasze dobro, które, rozzuchwaleni samowolą i bezkarności mają oni gdzieś. Chodzi o kolejną okazję do wydojenia ludzi z resztek pieniędzy i nałożenie kolejnych restrykcji umożliwiających kontrolę nad jakże łatwym do sterowania i manipulowania pogardzanymi przez Panów Eurokratów motłochem. Metody dobrano więc tak, by palenie kwitło, ale można było zwyczajnie na tym zarobić .Znaczy, żeby rządzący mogli zarobić. Reszta niech pali i płaci.

