"Globalny Wirtualny Cmentarz to odpowiedź na potrzeby współczesnego człowieka, który pragnie oddawać hołd tym, którzy odeszli. Po raz pierwszy w historii ludzie mają możliwość pozostawienia po śmierci trwałego śladu swojej obecności na Ziemi”, mówi założyciel firmy I-Postmortem Jacques Mechelany. "Tworząc rewolucyjny I-Postmortem znaleźliśmy wreszcie sposób, dzięki któremu będziemy mogli jako ludzkość przekazać swoje dziedzictwo przyszłym pokoleniom, a jako jednostki wspominać naszych zmarłych bliskich bez względu na miejsce na Ziemi, w którym się znajdujemy”. Wolny od reklam serwis internetowy www.i-tomb.net ma być miejscem, w którym powstają wirtualne nagrobki zmarłych (I-Tombs).
Na wirtualny nagrobek składają się zdjęcia, filmy wideo, teksty, pliki muzyczne oraz dokumenty opowiadające historię życia osoby, która odeszła i przekazujące następnym pokoleniom obraz zmarłego – kim był, jaki był, w co wierzył, jakie wartości wyznawał i jak wyglądał świat, w którym żył. Każdy, o każdej porze i z każdego miejsca na świecie może odwiedzić Wirtualny Cmentarz, zapalić świeczki lub znicze, złożyć kwiaty, a nawet umieścić wspomnienia w formie listów, zdjęć czy krótkich filmów o zmarłych. Aplikacji i możliwości serwis oferuje sporo: konto będzie powiadamiać o śmierci zmarłego (po tym jak admin otrzyma i potwierdzi zgon uzytkownika), w serwis po śmierci przesyła wyznaczonym osobom dokumenty, które za życia użytkownika nie miały być ujawniane, na koncie zapisywana może być ostatnia wola zmarłego. Co za konkurencja dla kancelarii prawniczych!
Z kolei na Globalny Wirtualny Cmentarz umożliwia każdemu uczczenie pamięci najbliższych osób - zmarłych członków rodziny bądź przyjaciół. Osobie zmarłej posiadającej wirtualny grobowiec można przesłać hołd, ktory musi być wcześniuej zaaprobowany przez admina.
Serwisy www.i-memorial.com oraz www.i-tomb.net będą dostępne w 16 językach. Opłata za użytkowanie serwisu to $ 50 rocznie za założony wirtualny nagrobek i $ 120 rocznie za korzystanie z konta I-Memorial. Czy nowe serwisy się przyjmą? Jacques Mechelany jest przekonany, że tak. - Robiliśmy badania z których wynika, że istnieje wielkie zainteresowanie naszym pomysłem wśród Amerykanów mających 40 lat i więcej i jednocześnie posiadających dzieci. Byliśmy zaskoczeni, bo przewidywaliśmy, iż chętni do budowy własnego wirtualnego grobowca będą mieli conajmniej 45 lat - mówił wczoraj Mechelany podczas rozmowy z polskimi dziennikarzami przez skype'a. - Nasz serwis może kiedyś stać się bardziej popularny od Facebooka, bo trwa wiecznie i wszystko co napisze o sobie użytkownik zostaje na zawsze, nikt tego nie usunie poza nim samym.
PSaw


