- Osoby powyżej 60 roku życia stanowią w Szanghaju 21,6 proc. populacji – twierdzi rzecznik prasowy zarządu miasta Zhang Meixin. - To prawie tyle samo co w państwach rozwiniętych i liczba ta rośnie bardzo szybko – dodaje. Władze ekonomicznej stolicy Chin obawiają się, że niebawem w mieście nie będzie miał kto pracować. Z tego powodu chcą odejść od "polityki jednego dziecka", promowanej w całym kraju, choć tylko częściowo.

W Chińskiej Republice Ludowej wszystkie ciąże są rejestrowane i kontrolowane. Z reguły mieszkańcom wsi wolno mieć tylko jedno dziecko, chyba, że pierwsze dziecko jest dziewczynką. Mieszkańców miast prócz tego "wyjątku" dotyczy jeszcze jeden – jeśli któreś z rodziców jest jedynym dzieckiem w swojej rodzinie, także mają prawo do drugiego dziecka. Matki nie stosujące się do tych reguł są zmuszane do aborcji, jeśli zaś ukryją ciążę i urodzą dziecko, rodzice muszą płacić wysokie kary.

Szanghaj chce poluzować te ograniczenia i pozwolić parom posiadać dwoje dzieci, bez względu na liczbę rodzeństwa rodziców. Jednocześnie pod znakiem zapytania stoi to, czy w mieście, w którym zanikają pojęcia "wujka" i "cioci", zmiana regulacji skłoni rodziców do posiadania dzieci. - Mieć drugie dziecko w tych czasach? Koszty życia i edukacji są zbyt wysokie. Najlepiej nie mieć żadnego – twierdzi jeden z uczestników chata, którego wypowiedź przytacza "The Times". - W kulturowo "europejskim" Szanghaju wielu młodych woli bawić się i odwiedzać restauracje, niż założyć rodzinę – komentuje "The Times".

 

sks/The Times

 

Ważne lektury:

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »