Marta Brzezińska: Zamach czy tragiczny wypadek – która z hipotez na temat tego, co wydarzyło się w Smoleńsku jest bliższa Ruchowi Narodowemu?

Artur Zawisza: Byłoby źle, gdyby całe środowiska społeczne czy polityczne musiały mieć jednolite zdanie w kwestii, która nie ma charakteru prawdy wiary czy programu politycznego, ale wynika z pewnej analizy faktów. Jestem w stanie wyobrazić sobie człowieka o lewicowych przekonaniach, uznającego wersję o zamachu, jak i prawicowca, który skłania się ku wersji o katastrofie. Nie powinniśmy ze sprawy zamachu czynić probierza patriotyzmu, a już nade wszystko mówienie o Smoleńsku w kontekście wiary czy niewiary w zamach wskazuje na inne niż faktograficzne podłoże poglądu. Tymczasem w kwestii katastrof lotniczych bądź zamachów politycznych kluczowe są fakty a nie irracjonalne przekonania.

PiS i Antoni Macierewicz zbyt wcześnie obwieścili światu tezę o zamachu, nie posiadając dostatecznych dowodów, by ją obronić?

W mojej ocenie środowisko PiS co do zasady ma rację w fundamentalnej krytyce rządu, czy szerzej – organów państwa polskiego, które nie zdało egzaminu po katastrofie smoleńskiej. Ma także rację w rozpoznawaniu złej woli, a nawet konkretnych prowokacyjnych zachowań ze strony rosyjskiej począwszy od 10.04.2010. Mówiąc skrótowo, Rosja jątrzy, a rząd przestaje zajmować się Smoleńskiem. Taka analiza polityczno-prawna w żadnym razie nie musi prowadzić do przekonania o zamachu. Można być bardzo dobrym Polakiem, będąc o niej przekonanym i równie dobrym Polakiem, uważającym, że inne są przyczyny katastrofy. Jeśli natomiast mowa o przyczynach katastrofy, to przecież nie wzięła się ona znikąd. Musiały nastąpić rażące i karygodne zaniedbania, co najmniej po jednej ze stron, a prawdopodobnie po obu stronach, polskiej i rosyjskiej. Zarówno w przypadku zamachu jak i katastrofy są winni. A winni nie mogą pozostać bez kary. Tymczasem nikt jeszcze za Smoleńsk nie został ukarany. Co więcej, osoby, co do których domniemywa się ich winę, są awansowane, jak szef BOR czy były szef Kancelarii Premiera. To budzi jak najgorsze odczucia.

Gdzie w tym wszystkim jest Ruch Narodowy? Czy narodowcy w jakiś zorganizowany sposób brali udział w uczczeniu trzeciej rocznicy katastrofy smoleńskiej? Czy gdyby to od Ruchu Narodowego zależało, walczylibyście o poznanie przyczyn katastrofy i ukaranie winnych?

Byłem wczoraj na Krakowskim Przedmieściu bo, mówiąc metaforycznie, tam biło serce Polski. Uważałem, że wymogiem solidarności jest być z tymi, którzy naprawdę chcą pamiętać o 10.04.2010, a nie tylko „odbębnić” oficjalne obchody. Robert Winnicki jako prezes MW wydał krótkie oświadczenie, mówiące w duchu powagi i żałoby narodowej o Smoleńsku, zaś Krzysztof Bosak przypominał swoje postulaty twardej dyplomacji wobec strony rosyjskiej. Ruch Narodowy z całą powagą podchodzi do kwestii Smoleńska, natomiast bodaj nikt z nas nie uważa, aby elementem powagi była obowiązkowa wiara w zamach. Mówiąc wprost, żadna z dotychczas przedstawianych poszlak, zarówno o charakterze politycznym, jak i technicznym nie jest wystarczająco przekonywająca, aby podpisywać się pod tezą o zamachu.

Rozmawiała Marta Brzezińska