Gdy dwóch zboczeńców uprawiało seks, trzeci, pod wpływem narkotyków, przystawił jednemu do głowy pistolet i wystrzelił. Za nieumyślne "nieumyśle zabójstwo" otrzymał karę 10 lat więzienia.

 

- Tu nie chodzi o styl życia, homoseksualizm czy zachowania homoseksualne. Tu chodzi o lekkomyślność, nadużycie środków odurzających i przestępcze wykorzystanie broni palnej – tłumaczył amerykański sędzia. Obecnie 51-letni Bruce Davidson zastrzelił 50-letniego Freda Wilsona podczas orgii.

Rok temu mężczyźni wraz z jeszcze trzecim homoseksualistą, Jamesem Pombriantem, spotkali się w domu Wilsona w mieście Portland, by wspólnie uprawiać seks i zażywać narkotyki. Dla podkręcenia atmosfery zaczęli zabawiać się także bronią, która – jak mniemali – była nienaładowana. Gdy Wilson uprawiał seks z Pombriantem, Davidson przystawił mu do głowy pistolet i dwukrotnie pociągnął za spust. Za drugim razem broń wystrzeliła. Wilson zmarł w ciągu pięciu minut.

Homoseksualista nie tylko nie zadzwonił po policję, ale także próbował upozorować popełnienie przez swoją ofiarę samobójstwa. Później jednak powiadomił o wydarzeniu stróżów prawa. – Jestem bardzo chorym człowiekiem żyjącym pożyczonym czasem. Każdy wyrok będzie dla mnie wyrokiem dożywocia – próbował wykręcić się od kary zabójca. Dodał także, że w 2005 roku dowiedział się, że jest chory na AIDS.

 

sks/Kjonline.com

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »