Książkę Warzechy składającą się z rozmów z Lechem Kaczyńskim pochłonąłem w dwa wieczory. Pozwala ona zrozumieć źródła inspiracji prezydenta, przypomnieć sobie główne spory i uporządkować opinie na temat powodów, dla których projekt IV RP się nie udał. Fragmenty poświęcone innym politykom czy publicystom, nawet gdy są mocno krytyczne dają obraz żywego człowieka, który potrafi być bystrym obserwatorem, i to nawet wówczas gdy wydaje się mylić.
Szczególnie interesujące są fragmenty poświęcone polityce zagranicznej. Lech Kaczyński jasno i konkretnie wyjaśnia źródła swojego poparcia dla Ukrainy, Litwy czy Gruzji. Wyjaśnia, dlaczego niekiedy rezygnował z silnej, ale krótkoterminowej walki o prawa mniejszości polskiej, by zamiast próbować tworzyć sojusz państw zagrożonych przez Rosję. I pokazuje, dlaczego dla Polski – przynajmniej w tamtym czasie – nie było innego wyjścia.
To wszystko nie powinno jednak przesłaniać faktu, że choć sam prezydent często (także w tej książce) podkreśla swój katolicyzm, to ze świecą szukać w wywiadzie rzecze z nim wątków rzeczywiście światopoglądowych. Ani Łukasz Warzecha, ani sam prezydent nie wspominają nawet o tym, jak prezydent zablokował swoimi działaniami próbę nowelizacji konstytucji, by ta lepiej chroniła życie. Nie ma wzmianek, o także interesującym, udziale prezydenta w utrąceniu kandydatury biskupa Stanisława Wielgusa na metropolitę warszawskiego. Brak nawet wzmianek o stosunku do zapłodnienia in vitro.
I choć może to być spowodowane brakiem czasu (wywiad nie został zakończony), to te nieliczne fragmenty na tematy religijne, które się zachowały pozwalają także na inne przypuszczenie. Otóż w jednym z miejsc prezydent bardzo jasno stwierdza, że odrzuca wszelkie skrajności „Nie chcę retrospektywnej utopii. Nie chcę powrotu do patriarchalnej rodziny czy do świata niezwykle silnej stratyfikacji, także formalnej. Nie chcę powrotu do świata monarchii. Nie chcę powrotu do świata bardzo restrykcyjnej obyczajowości. Grzech jest grzechem, jestem katolikiem, ale to nie oznacza, że państwo powinno nad tym czuwać i wtrącać się w nasze prywatne życie” – przekonywał prezydent. W innym miejscu wprawdzie zastrzegł, że nie zgodzi się nigdy na „legalizację związków homoseksualnych”, bo „to jest droga do przepaści”, ale jednocześnie podkreśla, że sprzeciwia się jakiejkolwiek dyskryminacji osób homoseksualnych.
Ten pierwszy fragment pozwala niestety sformułować opinię, że mimo ogromnego patriotyzmu (widać go w wielu fragmentach tej książki), mimo wyczucia socjalnego (ocierającego się miejscami o socjalizm), mimo otwarcia na tematy geopolityczne, nie miał prezydent Lech Kaczyński wyczucia religijnego czy cywilizacyjnego. A potwierdzają to niestety jego decyzje i wypowiedzi z czasu prezydentury. Sprzeciw wobec zmiany konstytucji, wypowiadane ustami żony poparcie dla in vitro czy postulatów części feministek. O tym, kreśląc portret nieżyjącego prezydenta, też trzeba pamiętać.
Tomasz P. Terlikowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

