W wywiadzie-rzece "Anatomia siły" Miller przyznaje, że nie miał z Lechem Kaczyńskim bezpośrednich kontaktów, ale raz miał okazję dłużej z nim porozmawiać podczas lotu Tu-154M do Kijowa. Szef SLD twierdzi, że to brat był jego "centrum dyspozycyjnym". "Prywatnie był sympatycznym człowiekiem, ale nienadającym się do pierwszoligowej polityki i niemającym politycznej suwerenności" - mówi były premier o zmarłym prezydencie.
Miller przyznaje, że z zainteresowaniem obserwował reakcję Lecha Kaczyńskiego na pamflet opublikowany w "Tageszeitung". "To była ciekawa sytuacja, pokazująca, jak bardzo człowiek zajmujący tak wysuniętą pozycję okazuje się kruchy, w jak dużym stopniu powodują nim jakieś kompleksy, które bardzo łatwo w nim obudzić po to, żeby go politycznie sparaliżować" - stwierdza Miller.
AM/Wp.pl
