Rzucanie po ramówce, przesuwanie na coraz późniejszą godzinę wciąż jeszcze nie przyniosło oczekiwanych rezultatów i „Warto rozmawiać” trzymało odpowiednią oglądalność. Dlatego postanowiono pozbyć się tego programu bez jakichkolwiek racji. Ale i to się nie udało, bowiem decyzja o usunięciu dziennikarza wywołała ostre protesty widzów. Dlatego władze TVP wpadły na kolejny pomysł pognębienia publicysty. Tym razem proponują mu pozostanie w telewizji, jeśli zrezygnuje z nazwy „Warto rozmawiać.
Jak ustalił branżowy Presserwis rozmowy o zmianie wcześniejszej decyzji i zachowaniu programu Pospieszalskiego w ramówce Jedynki trwają od stycznia. Wtedy Pospieszalski spotkał się z Bogusławem Piwowarem, który pełni obowiązki prezesa TVP. Jan Pospieszalski nie zdecydował jeszcze, czy zmieni nazwę audycji. – Gdyby wiązało się to z lepszą porą emisji i promocją programu, taka zmiana miałaby sens – mówi "Presserwisowi". I trudno mu się dziwić. Decyzja ewidentnie ma na celu takie zaniżenie oglądalności, by program można było zdjąć przy najbliższej okazji, posługując się już nie zarzutami politycznymi, ale względami oglądalności.
TPT/Presserwis.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

