Zachowanie większości polskich mediów od czasu katastrofy smoleńskiej przypomina udział w mataczeniu. Zajmują się one katastrofą smoleńską głównie w sposób potęgujący chaos, szerząc nieprawdziwe informacje, albo wałkując nieznaczące wątki w tej sprawie. Nie zajmują się ważnymi sprawami, nie zadają istotnych pytań.
Kolejny przykład takiego działania widać obecnie, w związku z wnioskiem mecenasa Rafała Rogalskiego o przeprowadzenie badań spektralnych wraku i ciał ofiar katastrofy smoleńskiej. Wniosek adwokata wywołał falę kpiących komentarzy. Media w sposób prześmiewczy informowały o wniosku prawnika, a dziś „Rzeczpospolita” postanowiła skierować debatę na ten temat na mało istotny boczny tor. A za nią podążyło natomiast większość mediów. I w ten sposób mamy obecnie festiwal wiadomości dotyczących źródła hipotezy, że w Smoleńsku został rozpylony hel. „Rzepa” postanowiła nawet przeprowadzić sondę wśród posłów PiS, pytając ich co sądzą o swoim partyjnym koledze Andrzeju Ćwierzu i skąd pochodzi domniemanie, że smoleńska mgła mogła być z helu. Media tłumaczą ustami ekspertów i fizyków, że mgły z helu nie da się zrobić na taką skalę, a wniosek mecenasa Rogalskiego jest kpiną.
Nie zamierzam bronić hipotezy, że w Smoleńsku rozpylono hel, by zrobić sztuczną mgłę. Dziwi mnie jednak, że dziś wałkuje się, czy jest to fizycznie możliwe. Bowiem informacja o wniosku mecenasa Rogalskiego powinna obudzić media do zadawania zupełnie innych pytań. Dlaczego polska prokuratura nie przeprowadziła kompleksowych badań, w tym badań spektralnych, wraku Tupolewa oraz ciał ofiar katastrofy smoleńskiej? Dlaczego pełnomocnik części rodzin musi domagać się tak oczywistych spraw, jak rzetelne zbadanie najważniejszych dowodów w sprawie śledztwa smoleńskiego? To tymi pytaniami powinny żyć dziś media. O takich sprawach powinniśmy rozmawiać. Bowiem przeprowadzenie badań i sekcji w tej sprawie jest czymś zupełnie naturalnym. Nie trzeba być znawcą tematu, by stwierdzić, że sekcje zwłok powinni zrobić Polacy po przewiezieniu ciał do kraju, a wrak polskiego samolotu rządowego powinien zostać zbadany przez naszych ekspertów. Tymczasem przez zaniedbania polskiej prokuratury, akredytowanego Edmunda Klicha i polskiego rządu tych badań nikt nie przeprowadził. Co więcej, wrak polskiego samolotu za milczącą zgodą rządu Tuska niszczeje od roku na smoleńskim lotnisku, a czarne skrzynki na mocy umowy oddaliśmy Rosjanom. Sekcji zwłok natomiast nie wykonano, ponieważ zabrania tego prawo rosyjskie. Tymczasem to są najważniejsze badania i dowody, które umożliwiają dojście do prawdy o przyczynach katastrofy.
To, że nikt się nimi nie interesuje, jest niebywałym skandalem i pokazuje poziom polskiej prokuratury i rządu. Natomiast fakt, że media dziś wolą pytać, kto wymyślił helową hipotezę, rozpisują się na temat fizycznych możliwości zrobienia mgły w Smoleńsku, jest dowodem, że razem z prokuraturą i rządem tkwią w moralnym rynsztoku pełnym nieczystości.
Stanisław Żaryn
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

