Rosyjski MAK zgodnie z przewidywaniami poszedł na rękę polskim władzom. Jego raport zarzuci opinię publiczną dziesiątkami przyczyn katastrofy smoleńskiej. - Komisja techniczna ustaliła przyczyny techniczne, systemowe i przyczyny pośrednie sprzyjające katastrofie – mówił dziś wiceszef MAK, Oleg Jermołow. W sumie przyczyn jest ponad 70. Dokument, który trafi teraz do Polski, będzie ściśle tajny. To pozwoli na kontynuowanie kampanii dezinformacji i "urabiania" polskiego społeczeństwa.
Celem tej kampanii jest uniemożliwienie Polakom poznania nawet najbardziej podstawowych faktów dotyczących katastrofy smoleńskiej oraz ustalenia osób ponoszących choćby polityczną odpowiedzialność za tragedię z 10 kwietnia. Symbolicznym wyrazem odcięcia od wszelkich wiadomości w tej sprawie jest odmowa przez szefa MSWiA odpowiedzi na podstawowe pytania Jerzego Polaczka dotyczące katastrofy smoleńskiej i rządowej reakcji na nią. Ani poseł, ani zainteresowane sprawą media (choć tych jak na lekarstwo), ani społeczeństwo nie mają dostępu do informacji o podstawowych kwestiach dotyczących katastrofy smoleńskiej. Wciąż nie wiadomo przecież ani o której dokładnie godzinie miała miejsce katastrofa smoleńska, ani czy ktoś przeżył upadek Tupolewa na ziemię, ani jaka była przyczyna śmierci ofiar tragedii z 10 kwietnia, ani jak wyglądał upadek rządowego samolotu, dlaczego maszyna rozpadła się na tak wiele części, kto ją naprowadzał, kto przygotowywał samolot do wylotu itp.
Zamiast rzetelnych informacji mamy do czynienia z wrzutkami puszczanymi do polskich lub rosyjskich mediów przez Edmunda Klicha, który na prośbę rosyjskiej strony zajmuje się katastrofą smoleńską, oraz z rozbrajającą niemocą polskiej prokuratury, która zdaje się nie wiedzieć, co ma robić w tej sprawie. Ze sposobu prowadzenia śledztwa przez polską stronę wyłania się jego jeden główny cel: Polacy mają nic nie zrozumieć z tego śledztwa. I nie rozumieją.
Ten brak zrozumienia pogłębi jeszcze opracowany przez rosyjską stronę raport. Po przekazaniu go do Polski w POprawnych mediach będziemy mieli zapewne co chwilę publikacje o przeciekach z raportu MAK. Będą one kolejnym etapem rozmywania odpowiedzialności politycznej za tę katastrofę. Będziemy czytali o błędach pilotów, naciskach na nich, czy fatalnym doborze składu delegacji. To będzie główny przekaz mediów do czasu opublikowania ostatecznego raportu o przyczynach katastrofy smoleńskiej. Gdy polska i rosyjska strona opracują ostateczne wnioski w tej sprawie, media nadal będą prowadziły swoją kampanię i w sposób wybiórczy będą informowały o opracowanych przyczynach katastrofy. Z morza przyczyn tragedii wybiorą to, o czym rząd chciałby poinformować społeczeństwo. O tych niekorzystnych dla rządu i strony rosyjskiej przyczynach będzie można dowiedzieć się tylko w "oszołomskich" niewiarygodnych mediach, które "pałają agresją" i "kipią nienawiścią" do konkurentów...
Stanisław Żaryn
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

