Premier Donald Tusk pozazdrościł zdaje się prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu polepszania stosunków Polski z Rosją. Podczas gdy prezydenci powtarzali opinie o przełomowej wizycie Miedwiediewa w Polsce, szef rządu postanowił dokonać kolejnego kroku ku polsko-niemieckiej przyjaźni. Kroku nie byle jakiego - możnaby rzecz, że to krok „stumilowy”, a właściwie 17-metrowy. Tusk zgodził się bowiem, by na takiej głębokości przebiegał Gazociąg Północny tuż przy porcie w Świnoujściu. Zdaniem premiera jest to głębokość obecnie satysfakcjonująca Polskę, ponieważ nie przeszkadza ona w rozwoju polskich portów. Polski premier dodał, że niemiecka strona zobowiązała się do pogłębienia rury, jeśli zajdzie taka konieczność w przyszłości.

Wypowiedź premiera pokazuje, że Polska prowadzi konsekwentną politykę zagraniczną. Władze wyrzekają się polskich interesów, nie walczą o ich realizację w kontaktach z każdym krajem, który ich zdaniem jest interesującym partnerem. W imię pozyskiwania jego poparcia i względów oddają wszystko, czego on zażąda. Tyle tylko, że na końcu okazuje się, że myśmy dali się wykiwać, a on z poparciem dla naszych postulatów wcale się nie spieszy. I tak będzie w przypadku niemiecko-rosyjskiego gazociągu.

My zgodziliśmy się na zbyt płytkie położenie rury na dnie Bałtyku. To zablokuje możliwości rozwoju portów w Świnoujściu i Szczecinie, ponieważ wpływać do niego będą mogły statki o zanurzeniu nie przekraczającym 13,5 metra głębokości. Sytuacja taka wzmocni pozycję portów niemieckich. Umocnią one swoją przewagę nad polskimi miastami. One po prostu będą mogły się rozwijać. A gdy przyjdzie czas wypełniania obietnicy pogłębienia dna Bałtyku strona niemiecka powie zapewne, że nie da się tego zrobić, ponieważ trzeba było by zakręcić kurek z gazem z Rosji, a to ogromne straty. No chyba że Polska je pokryje…

I tak dzięki polityce zagranicznej polskich władz w jeden dzień udało się dokonać dwóch olbrzymich kroków naprzód w stosunkach z naszymi sąsiadami. Dobrze, że Pan premier pamięta, by te kroki robić w sposób symetryczny. Inaczej moglibyśmy do któregoś z naszych sąsiadów odwrócić się plecami. A tego przecież nie można robić…

Stanisław Żaryn

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »