Platforma Obywatelska obejmując władzę w Polsce obiecywała nowe standardy w polityce. I jeszcze przed wyborami okazało się, że jest to jedna z niewielu zrealizowanych obietnic PO. Rzeczywiście mamy w Polsce nowe standardy, w których można oskarżać przeciwników politycznych o totalitaryzm i budowanie w Polsce Securitate, można wyśmiewać się publicznie ze zmarłych, oskarżać prezydenta o pijaństwo (oczywiście tego złego prezydenta), obściskiwać się z premierami wrogiego nam kraju nad ciałami polskich obywateli i nazywać to poprawą stosunków, nazywać sojuszników "obcym mocarstwem", oskarżać niedoszłą ofiarę zabójstwa politycznego o przygotowanie na siebie zamachów, czy wyzywać rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej od niepoczytalnych i psychicznych. W ramach wprowadzania nowych standardów w kraju, Platforma zrezygnowała również z tak archaicznej procedury, jak wyciąganie odpowiedzialności politycznej za błędy w rządzeniu.

Kolejne wydarzenia w Polsce pokazują, że odpowiedzialność to termin, z którego w PO zrezygnowano na dobre. Widać to nie tylko w sprawach tak ważnych dla państwa, jak katastrofa smoleńska, za którą wciąż nikt nie poniósł odpowiedzialności politycznej, ale również w sprawach drobniejszej rangi, jak na przykład zaniedbania związane z transportem kolejowym.

Okazało się bowiem, że minister Cezary Grabarczyk nie czuje się winny zaniedbaniom związanym z polskimi kolejami. Zaniedbaniom, które uniemożliwiły tysiącom Polaków spędzenie świąt Bożego Narodzenia w domu, innym kazały czekać godzinami na dworcach, jeździć w pociągach zatłoczonych jak puszka sardynek, czy wagonach skutych lodem.

W Sejmie przed dzisiejszym posiedzeniem komisji infrastruktury minister powiedział, że nie ma sobie nic do zarzucenia, ponieważ jako szef resortu odpowiada nie tylko za kolej, ale również za "budowę dróg, czy za gospodarkę morską". Przyznał, że po decyzjach związanych z taborem kolejowym, "które właśnie są podejmowane, święta wielkanocne i szczyt przewozowy będą przebiegały w zupełnie innych warunkach".

Cezary Grabarczyk od czasu skandalicznych problemów na kolei realizuje typową dla partyjnych karierowiczów metodę unikania odpowiedzialności za błędy swojego resortu. Najpierw za opóźnienia i bałagan przeprosił publicznie swojego rządowego kolegę Waldemara Pawlaka, który lubi do pracy podróżować pociągami, a obecnie uważa, że za sytuację na kolei nie odpowiada, bo zajmuje się innymi ważnymi sprawami, a w przyszłości ma być lepiej.

Cezary Grabarczyk jest pilnym uczniem swojego politycznego szefa – Donalda Tuska. Swoją obroną ws. kolei stał się pełnoprawnym członkiem grupy chłoptasiów, rządzących dziś Polską. Chłoptasiów w krótkich spodenkach, którzy w głowach nie mają nic poza piłką, administrując Polską rozpamiętują swoją ostatnio strzeloną bramkę, a odpowiedzialność są w stanie ponieść tylko podczas meczu piłkarskiego, idąc po piłkę wystrzeloną przez siebie poza boisko. Na tyle pozwala im ich kodeks honorowy...

Stanisław Żaryn

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »