Czym się różni człowiek od zwierzęcia we współczesnym świecie? Między innymi podejściem społecznym do ich godności i praw. O prawa zwierząt i ich szczęście trwają nieustanne boje, organizacje społeczne wspierane przez media prześcigają się w kuriozalnych kampaniach na rzecz polepszenia standardu życiowego zwierząt. W Hiszpanii toczyła się nawet debata o nadaniu małpom praw człowieka, a w Parlamencie Europejskim zakazano wykorzystywania zwierzęcych embrionów do badań laboratoryjnych. Godność zwierząt zajmuje we współczesnych mediach bardzo dużo czasu, a na ich dobre samopoczucie społeczeństwa są w stanie nie tylko wydać ogromne pieniądze, ale również samoograniczać się i pogarszać swój komfort życiowy.
Zupełnie inaczej jest z ludźmi. Tym masowo odbiera się prawo do godności, życia i zdrowia. Co więcej na mocy wspomnianego już prawa PE na ludziach można – w odróżnieniu od zwierząt – prowadzić eksperymenty medyczne. Również osoby zakwalifikowane, jako „zlepki komórek”, czy „chorzy nierokujący nadziei na wyzdrowienie” nie mają takich praw jak zwierzęta. Ich można bezkarnie zabić, można „pozwolić umrzeć”. Im można roztrzaskać główki, wyrzucić do ścieków, im można podać bezkarnie truciznę i patrzeć jak umierają. I w środowiskach walczących o prawa zwierzątek, alarmujących, że konie cierpią, a kury nie mają miejsc w klatkach nikogo to nie obchodzi. One walczą o wolność i godność zwierząt, milcząc, gdy człowiekowi odbiera się prawo do kilku centymetrów kwadratowych macicy lub leku pozwalającego godnie żyć do końca jego dni.
Ta nierówność w podejściu do człowieka i zwierzęcia widoczna jest również w Polsce. Co czeka osobę, która bestialsko zamordowała psa (takich sprawy było kilka w ostatnim czasie)? Czeka go powszechne potępienie, nagłośnienie jego przestępstwa w mediach i surowy wyrok, bardzo często bezwzględne więzienie. Inaczej są traktowani ci, którzy zamordują nienarodzonego człowieka. Ci pozostają bezimienni, o ich zbrodniach nikt nie mówi głośno, a sądy są pobłażliwe i wyrozumiałe. Kobiet mordujących swoje dzieci w ogóle w Polsce się nie karze, a ci, którzy im w tym pomagają, są na ogół skazywani na kary w zawieszeniu i grzywnę.
Zabijesz psa – pójdziesz siedzieć, cała Polska usłyszy o twoim występku, a sąsiedzi będą cię wytykać palcami. Zabijesz człowieka – dostaniesz karę w zawiasach i nikt cię piętnować nie będzie. To obecna rzeczywistość. Rzeczywistość, w której zabicie człowieka to – zgodnie z liberalną propagandą – zabieg medyczny, a zabicie psa - to karygodna zbrodnia.
Stanisław Żaryn
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

