Były członek Platformy Obywatelskiej, Ryszard C. - morderca z Łodzi, który zastrzelił pracownika biura PiS a drugiego ranił nożem - jest poczytalny – uznali biegli. Na nic się zdały wielomiesięczne badania psychiatryczne, na nic zaciekłe wmawianie opinii publicznej, że człowiek ten jest zwykłym szajbusem, któremu się coś pomyliło i chciał strzelać do kogokolwiek. Na nic wymysły fantazji wicemarszałka Stefana Niesiołowskiego, że Ryszard C. był i u niego w biurze, więc i on miał zginąć. Śledczy się nie zachowali. Nie dość, że choroby psychicznej u Ryszarda C. nie znaleziono, to dodatkowo prokuratura twierdzi, że chciał on zabić właśnie kogoś z PiSu, że kierowała nim nienawiść do jednej i konkretnej partii.
I tak się dziwnie składa, że nienawiść Ryszarda C. szła w parze z nienawiścią do partii Kaczyńskiego, która widoczna jest od lat w wypowiedziach polityków Platformy Obywatelskiej oraz popierających ją mediach. PiS w wypowiedziach PO jest zagrożeniem dla zwykłego obywatela, ociera się o totalitaryzm, jest siedliskiem ksenofobii, powodem do wyśmiewania się z Polski na świecie, przyczyną kłopotów gospodarczych, powodem braku sukcesów w polityce międzynarodowej, a nawet ponosi odpowiedzialność za katastrofę smoleńską oraz tegoroczną powódź i daje się wykorzystywać Rosji do walki z Polską.
I choć z drugiej strony – z ust polityków PiS – również padają ostre słowa, ostre stwierdzenia i oskarżenia o zdradę polskich interesów, Platforma Obywatelska obarczanie PiSu winami za wszystkie swoje niepowodzenia uzupełnia kreatywnie nawoływaniem do patroszenia przeciwników politycznych i do strzelania do kaczek. To jej działacze zaczęli publicznie życzyć śmierci konkurentom, deptać godność politycznych przeciwników, nawet tych, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej.
Kilka miesięcy temu okazało się, że ta retoryka – podchwytywana przez usłużne media pełne pożytecznych idiotów, lansujących każdą osobę, która przywali PiSowi – trafia do opinii publicznej. A jej natężenie jest w stanie zamienić bezmyślnego odbiorcę przekazów medialnych w zabójcę. Bowiem ludzie nie patrzą na politykę tak jak działacze partii rządzącej. Dla nich polityka to nie zabawa, słowa to nie nic nieznaczące docinki wymierzone w politycznych konkurentów. Dzięki wieloletniej kampanii ogłupiania opinii publicznej ludzie coraz częściej wierzą ślepo w to, co napisze gazetka tow. Adama z Czerskiej albo poda telewizja tow. Waltera z Wiertniczej. A one nie dość, że są bezkrytycznym przekaźnikiem w wojnie przeciwko PiSowi to dodatkowo same tą wojną kierują i ją podsycają.
Władza to odpowiedzialność. Dziś partia rządząca tej odpowiedzialności się boi jak ognia. Chciałaby przerzucić znaczenie tego słowa na znienawidzoną opozycję. Należy jednak pamiętać, że za obecny stan Polski największą odpowiedzialność ponosi właśnie Platforma Obywatelska. Poprzez jej powiązania ze światem mediów komercyjnych oraz zawłaszczenie mediów publicznych to również na jej barki spada odpowiedzialność za poziom debaty publicznej. Debaty, której upadek jest tak wielki, że doprowadził Ryszarda C. do morderstwa z zimną krwią. I dziś już nie ma wątpliwości, że ten człowiek za bardzo się przejął słowami Palikota, Niesiołowskiego, Komorowskiego czy Tuska i sięgnął po broń, by "powystrzelać pisowców". Krew "PiSowców" z Łodzi obciąża więc i sumienia działaczy PO oraz wszystkich, którzy przykładają rękę do wojny z godnością i szacunkiem politycznych przeciwników.
Stanisław Żaryn
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

