Co roku na początku listopada w sposób naturalny wracamy myślami do bliskich, którzy zmarli w ostatnich miesiącach. Wspominamy ich, odświeżamy w pamięci przeżyte razem chwile. Przypominamy sobie również, w jakich okolicznościach narodzili się dla Nieba, zastanawiamy się, czy musieli umrzeć. Szukamy sposobu, by zrozumieć tajemnicę śmierci.

Dla zrozumienia sensu straty bliskiej osoby bardzo ważne jest poznanie okoliczności i przyczyn jej śmierci. Taka wiedza jest potrzebna, by zaakceptować fakt, że ukochana osoba odeszła. Gdy śmierć przychodzi niespodziewanie, chęć zrozumienia pcha ludzi pogrążonych w żałobie do składania wniosków o sekcję zwłok, czy do oczekiwania na wyniki oficjalnego śledztwa wyjaśniającego powody, dla których bliskie nam osoby zmarły. Poznanie wszelkich szczegółów śmierci potrzebne jest opłakującym, by mieć spokojne sumienie. W innym wypadku człowiek czuje nieznośne kłucie duszy, które nie pozwala zapomnieć o tajemnicy związanej ze śmiercią ukochanego. To upadla zarówno zmarłego jak i opłakujących go ludzi. Zmarłemu odbiera godność, odbiera jego prawdziwy obraz. W sercach tych, którzy zostali, dokonuje natomiast wielkiej wyrwy, która nie może się zabliźnić, dopóki nie poznają oni przyczyn i okoliczności śmierci najbliższej osoby. Sprawia, że ból po stracie potęguje się w wyniku braku zrozumienia tego, co się stało. A zrozumienie to jest konieczne do godnego przeżycia żałoby.

Brak wyjaśnienia dotyczącego przyczyn śmierci, jej okoliczności i miejsca pochówku był typowym dla władz PRLu sposobem upodlenia ofiar politycznego terroru oraz ich bliskich. Ludzie często odbierali list z informacją, że ich dziecko aresztowane kilka miesięcy wcześniej, które w rzeczywistości zostało zakatowane przez UB, zmarło nagle w areszcie. Rodzice nie otrzymywali ani informacji, dlaczego ich syn umarł, ani gdzie został pochowany. Nie wiedzieli, dlaczego muszą go opłakiwać, nie mogli odwiedzić jego grobu, musieli żyć w świecie niedomówień i przypuszczeń dotyczących śmierci ich własnego dziecka. Do tego doprowadzało państwo, w którym żyli. W imię walki z konkurentami politycznymi, mordowało ich i niszczyło ich godność, również po śmieci. To dotykało bliskich, którzy nie dość, że cierpieli po stracie, to jeszcze musieli walczyć o prawdę o śmierci ich rodzin. W sposób niezwykle ujmujący opisał to Andrzej Mularczyk, który w książce „Katyń. Post Mortem” ukazał zmagania żon zamordowanych w Katyniu polskich oficerów domagających się prawdy o śmierci mężów. Ich walka polegała nie tylko na drążeniu prawdy o zbrodni katyńskiej, ale również na odkłamywaniu medialnej propagandy.

Dziś, choć czasy zdałoby się zupełnie inne, w wyniku działań państwa polskiego rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej zmagają się z takim samym upodleniem, z jakim walczyły rodziny zabitych w Katyniu. W imię politycznych korzyści, okazji do tulenia się z Putinem, premier Tusk zaprzepaścił szansę na poznanie prawdy o tragedii z 10 kwietnia. Niechęć do politycznych konkurentów i przyjazne stosunki z Kremlem były ważniejsze niż prawda o śmierci najważniejszych osób w Polsce. Rodziny ofiar wciąż są lekceważone, nie mają dostępu do akt śledztwa. Prokuratorzy polscy prowadzący śledztwo zachowują się jakby wzory swoich działań zaczerpnęli z lat 50. Bliscy ofiar , tak jak całe społeczeństwo, skazane są na niedomówienie, poddawane medialnej manipulacji i indoktrynacji, nie znają przyczyn śmierci swoich bliskich. Zostali upodleni przez władze Polski i skazani na nieznośne kłucie sumienia.

Stanisław Żaryn

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »