10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku zginął m.in. prezydent Lech Kaczyński. Z relacji osób, które na smoleńskim lotnisku oczekiwały na przylot polskiej delegacji, wynika, że dość szybko wytypowano ciało, które miało należeć do Lecha Kaczyńskiego. O identyfikację zwłok poproszono na lotnisku Marcina Wierzchowskiego, który na co dzień spotykał się z prezydentem Kaczyńskim. Pracownik Kancelarii o identyfikacji ciała prezydenta opowiadał m.in. w filmie „Mgła” oraz w wywiadach. Wierzchowski przyznawał, że nie był pewien, czy odnalezione zwłoki to rzeczywiście zmarły prezydent Polski. Ostatecznie identyfikacji dokonał wieczorem brat tragicznie zmarłego, Jarosław Kaczyński.
Podczas gdy w Smoleńsku trwała akcja porządkowania miejsca tragedii (choć dziś wiadomo, że przypominała ona raczej zacieranie śladów), władza w Polsce zaczynała zastanawiać się co dalej. Z relacji Andrzeja Dudy z Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego wynika, że już od godziny 11:00 (trochę ponad dwie godziny od katastrofy) rozpoczęły się naciski na KP, by przygotowała dokumenty potrzebne do przejęcia obowiązków głowy państwa przez marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego. Duda przeciągał ten moment, m.in. dlatego, że nie było żadnej oficjalnej wiadomości o śmierci polskiego prezydenta. Ostatecznie Komorowski przejął obowiązki głowy państwa około godziny 14:00.
Na jakiej podstawie marszałek Komorowski przejął władzę w Polsce? Biuro Prasowe Kancelarii Sejmu tłumaczy w mailu do redakcji Fronda.pl, że podstawą prawną przejęcia był art. 131 ust. 2 pkt 1 Konstytucji Rzeczypospolitej. Głosi on, że „Marszałek Sejmu tymczasowo, do czasu wyboru nowego Prezydenta Rzeczypospolitej, wykonuje obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej w razie śmierci Prezydenta Rzeczypospolitej”. Jednak przepisy te są nieprecyzyjne. Nie określają na przykład, w jakiej formie powinna wpłynąć informacja o śmierci polskiego przywódcy.
Trybem przejęcia władzy przez Bronisława Komorowskiego po katastrofie smoleńskiej zainteresował się również wicemarszałek Senatu Zbigniew Romaszewski. Jak informuje portal Fronda.pl, wysłał do szefa Kancelarii Sejmu zapytanie o podstawę przejęcia przez Bronisława Komorowskiego władzy po katastrofie smoleńskiej. Przyznaje, że spodziewał się, że nastąpiło to na podstawie oficjalnego zawiadomienia o śmierci Prezydenta RP. Biuro Prasowe Kancelarii Sejmu pytane o źródło informacji o śmierci prezydenta Kaczyńskiego napisało w mailu, że pierwsze wiarygodne informacje na ten temat trafiły do Marszałka Komorowskiego drogą telefoniczną. Kolejne wiadomości potwierdzały tę informację. Czy zatem przejecie obowiązków głowy państwa odbyło się na podstawie wiadomości przekazanych marszałkowi przez telefon? I to w czasie, gdy nikt nie zidentyfikował ciała Lecha Kaczyńskiego? Marszałek Zbigniew Romaszewski w odpowiedzi na swoje zapytanie otrzymał kopię dokumentów, które przyszły do Polski z Moskwy. - Otrzymałem z Kancelarii Sejmu kopię kondolencji Prezydenta Federacji Rosyjskiej oraz pismo przewodnie ambasadora Rosji w Polsce, który pisze, że przekazuje kondolencje – mówi portalowi Fronda.pl marszałek Romaszewski.
Przekazane przez władze Sejmu dokumenty wzbudzają jednak nowe wątpliwości. Bowiem, jak tłumaczy Romaszewski, na kondolencjach rosyjskiego przywódcy znajduje się data 12 maja 2010 roku. Skąd taka data? Czy kondolencje zostały wysłane miesiąc po katastrofie? Zdaniem Romaszewskiego, sprawa wygląda jak urzędnicza pomyłka. Dokument prawdopodobnie przyszedł do Polski 10 kwietnia. Wskazywałoby na to pismo przewodnie ambasadora, które właśnie ma datę 10 kwietnia. Również Kancelaria Sejmu zapewnia, że depesza trafiła do Polski 10 kwietnia 2010. Jak zaznacza w mailu do redakcji Fronda.pl, na dokumencie znajduje się stempel przyjęcia przez Biuro Spraw Międzynarodowych z datą 10.04.2010. Jednak senator Romaszewski zapowiedział, że będzie jeszcze wyjaśniał sprawę daty na depeszy kondolencyjnej.
Z relacji Andrzeja Dudy oraz Jacka Sasina- pracowników Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego - wynika, że otoczenie marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego spieszyło się z ogłoszeniem przejęcia obowiązków głowy państwa przez Komorowskiego. Marszałek przejął je jeszcze przed identyfikacją zwłok zmarłego prezydenta przez Jarosława Kaczyńskiego. Na jakiej podstawie stwierdzono w Polsce, że Kaczyński nie żyje? Czy w tej sprawie wystarczyła telefoniczna rozmowa osób, które nie były pewne czy znaleziono zwłoki prezydenta? A może w Polsce podjęto decyzję o przejęciu władzy na podstawie przysłanego faksem pisma prezydenta Rosji datowanego na 12 maja?
Bez względu na to, jak się to odbyło, sprawa pokazuje, że Polska nie była przygotowana na katastrofę smoleńską, a państwo nie wypracowało odpowiednich mechanizmów, które zagwarantowałyby jej sprawne funkcjonowanie w tak krytycznej chwili. I zapewne wielu się oburzy, twierdząc, że żaden kraj nie jest w szczegółach przygotowany na tak wielką tragedię. I ja nie upieram się, że inne państwa są na to przygotowane. Stwierdzam natomiast, że Polska nie stanęła na wysokości zadania, nie zdała tego egzaminu. Jednak rządzący nie chcą stanąć w prawdzie i tego przyznać. Oni wciąż przekonują, że państwo spisało się świetnie. A to, że najboleśniejsze i najważniejsze decyzje podejmowaliśmy w oparciu o faks z Rosji datowany na miesiąc po katastrofie, to nikomu nie przeszkadza...
Stanisław Żaryn
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

