Prezydent Dmitrij Miedwiediew jest w Polsce oczekiwany niczym papież – pisała ostatnio rosyjska gazeta. I rzeczywiście, nie sposób uciec od wrażenia, że nasze władze przykładają do tej wizyty nadmierną wagę. Ma ona ponoć umożliwić naszym krajom dalsze polepszanie stosunków i zacieśnianie współpracy. Polepszanie to do tej pory prowadzone jest jednak na modłę typową dla krajów skolonizowanych – Polska ma nie psuć swoimi postulatami interesów większego partnera oraz nie denerwować jego władz. A w zamian za to będzie mogła mówić, że polepszone zostały polsko-rosyjskie stosunki i czerpać korzyści z tej "poprawy". Wątpliwe, by wizyta Miedwiediewa zmieniła coś w stosunkach politycznych między oboma krajami.

Wizyta prezydenta Rosji może natomiast doprowadzić do powiększenia się jeszcze prorosyjskiego lobby w Polsce. Bowiem przywódca rosyjskiego państwa ma się spotkać w Warszawie z rektorami polskich uczelni wyższych. Jest to już drugie zastanawiające spotkanie rosyjskiego polityka w Polsce. Wcześniej, we wrześniu, Siergiej Ławrow uczył polskich ambasadorów patrzenia na politykę międzynarodową podczas dorocznej narady dyplomatów w Polsce. Czego Dmitrij Miedwiediew ma nauczyć polskich rektorów? Nie wiadomo. Wiadomo jednak, że jest to kolejna akcja wzmacniania rosyjskich wpływów na uczelniach wyższych w Polsce. W maju szef Gazpromu ogłosił, że jego spółka będzie fundowała stypendia dla doktorantów piszących o stosunkach Polski i Rosji. Uniwersytet Warszawski przyjął tę inicjatywę z radością, choć wygląda ona jak budowa piątej kolumny wśród przyszłych polskich naukowców. Dawna piąta kolumna – budowana m.in. na związkach naukowców z SB – zdaje się powoli wymierać (mówiąc dosłownie).

Po co polskie władze zapraszają prezydenta Rosji na spotkanie z rektorami? Może to "były prezydent" Wojciech Jaruzelski podpowiedział, że Miedwiediewa za serce można złapać tylko zapewniając mu inteligentnych rozmówców ze świata akademickiego. I wtedy, zachwycony intelektualną rozrywką, będzie skłonny do uległości wobec polskich postulatów. A może polskie władze chcą koniecznie zrusyfikować mentalnie Polskę? Czy kolejny sektor działalności państwa (po energetyce i polityce zagranicznej) ma być prowadzony w sposób korzystny dla Rosji? Sektor nie byle jaki. To bowiem m.in. od szkolnictwa wyższego zależy, czy przyszła elita naszego kraju będzie się jak dotąd składała w dużej części z ludzi sprzyjających Rosji. Zyskanie wpływu na obecne uczelnie wyższe oraz studentów umożliwi Kremlowi dokonanie umysłowej okupacji Polski. Dzieje się to na wniosek i na skutek inicjatywy polskich władz. Też okupowanych.

Stanisław Żaryn

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »