Krzysztof Wyszkowski musi przeprosić Lecha Wałęsę za nazwanie go tajnym i płatnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa w latach 70. Sąd uznał, że były związkowiec nie przedstawił wystarczających dowodów, aby zarzucić Wałęsie agenturalną przeszłość. - Dozwolona publiczna krytyka nie może naruszać godności i dobrego imienia osób, chyba, że oparta jest na prawdziwych zarzutach i podjęta w celu ochrony uzasadnionego interesu społecznego – powiedział sędzia Roman Kowalkowski.
Były prezydent Lech Wałęsa odnosząc się do wyroku przyznał, że spodziewał się takiego rozstrzygnięcia. - Ja wiedziałem, że inny wyrok nie zapadnie. Sprawa była czysta od początku do końca, to było pomówienie. (…) Ja wiedziałem, że mam czystą kartę - stwierdził Wałęsa.
Gdy Lech Wałęsa otrzymał w 2005 roku status pokrzywdzonego od IPN zapowiedział, że będzie się sądził z każdym, kto oskarży go o współpracę z SB. Obecnie, na fali wygranej sprawy z Wyszkowskim, z rozbawieniem czekam na nowy proces. Proces Wałęsa-Wałęsa. Czy były prezydent zdecyduje się wystąpić przeciwko podłym oszczerstwom, które pod jego adresem padły 24 lutego w audycji Moniki Olejnik w TVN24? Przecież tam Lech Wałęsa powiedział, że Lech Wałęsa podpisał zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa! - W tamtym czasie wszyscy podpisywali i ja też podpisałem. Podpisałem nie z myślą, że kiedykolwiek przejdę na tamtą stronę, że zdradzę, tylko z myślą "jak was ograć", "już ja wiem, gdzie jest błąd" – mówił.
Pytany o to, czy Lech Wałęsa donosił na kolegów i brał pieniądze, gość TVN24 odpowiedział w sposób bardzo wymijający. Przyznał, że to on "był przywódcą", więc donosiłby w ten sposób na siebie. - Podjąłem decyzję, że więcej zrobię tak właśnie postępując. Gdybym miał powtórzyć moje życie powtórzyłbym je dokładnie tak, jak robiłem. Nawet z tymi kontaktami z bezpieką, dlatego że tylko tak można było ich ograć – mówił Wałęsa, pogłębiając jeszcze wątpliwości dotyczące przeszłości byłego prezydenta.
Liczę na to, że skandaliczne wypowiedzi z audycji Moniki Olejnik doczekają się równie sprawiedliwej oceny, co słowa Wyszkowskiego. Nie może tak być, żeby Lech Wałęsa wciąż był bezpodstawnie pomawiany o współpracę z SB. Przez nikogo. Przecież audycja była atakiem na dobre imię byłego przywódcy „Solidarności”, niszczyła jego godność i dokonania. Liczę, że adwokaci byłego prezydenta już szykują pisma procesowe, które w najbliższych dniach trafią do Lecha Wałęsy.
Czy Lech Wałęsa ma dowody na swoje słowa? Czy przedstawi w sądzie wiarygodny dowód na poparcie tezy, że Lech Wałęsa podpisał zobowiązanie do współpracy? Czy przekona sąd, że Lech Wałęsa współpracował z SB? Wątpię. Były prezydent będzie chyba musiał przeprosić za swoje słowa.
Stanisław Żaryn
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

