Jak małym trzeba być człowiekiem, pełnym zawiści i cynizmu, by nad ciałami rodaków opracowywać scenariusze wykorzystywania ich śmierci do celów politycznych? Jak nisko trzeba upaść? Ano, jak obecni ministrowie rządu Donalda Tuska - Paweł Graś i Tomasz Arabski. Jeśli słowa Jakuba Opary są prawdzie, a nie ma obecnie żadnych powodów, dla których miałby on kłamać, to rzecznik rządu oraz szef Kancelarii Premiera nie tylko upadli najniżej jak się da, ale również odarli się z ludzkiej moralności.
Rzeczą naturalną dla człowieka jest bowiem niepokój, przestrach, uniesienie i zaduma w chwili zetknięcia się ze śmiercią. Szczególnie, gdy jest to śmierć masowa, w wyniku katastrofy, gdy wiąże się z ogromnym zniszczeniem otoczenia oraz zmasakrowaniem ludzkich zwłok. Tymczasem, sceneria, która każdemu kazałaby się wyciszyć i zadumać na chwilę, stała się dla dwóch polskich urzędników okazją do snucia swoich marketingowych planów.
Kto ma jak podejść? Kto komu podać pierwszy rękę? Kto kogo uścisnąć? W jakim miejscu stać? Jak się ubrać? - to te pytania kołatały prawdopodobnie Grasiowi i Arabskiemu w głowie, gdy patrzyli na zwłoki prezydenta Kaczyńskiego leżące w błocie. A wszystko po to, by ze śmierci 96 polskich obywateli korzyści wyciągnął premier Donald Tusk, który nad ciepłymi jeszcze ciałami swoich rodaków wymieniał uściski z premierem Rosji i polepszał stosunki między naszymi krajami.
A gdy Tusk polepszał relacje, jego otoczenie realizowało usłużnie misję, której celem było wyciśnięcie z katastrofy smoleńskiej tylu korzyści wizerunkowych, ile tylko się dało. Najpierw spowalniało więc podróż Jarosława Kaczyńskiego, który chciał zidentyfikować ciało swojego brata w Smoleńsku, by to Tusk przybył na miejsce tragedii jako pierwszy, a potem starało się nie dopuścić do spotkania Kaczyńskiego z Tuskiem, by szef rządu nie musiał być tłem dla pogrążonego w bólu Jarosława Kaczyńskiego i nie paść ofiarą ewentualnych emocji byłego premiera.
Relacja Jakuba Opary jest porażająca. Pokazuje z jednej strony, że walka z wrogami politycznymi nie ma granic, nic nie jest w stanie choć na chwilę zawiesić logiki partyjnej nawalanki w głowach polityków PO, nawet śmierć nie powoduje schłodzenia ich nastrojów. Z drugiej strony opowieść Opary dowodzi zupełnego zezwierzęcenia ludzi rządzących Polską. W ich głowach widok trupów i zmasakrowanego wraku rządowego Tupolewa rozpoczyna proces budowania medialnych strategii, opracowywania PR-owskich sztuczek i kalkulacji, co i komu się bardziej opłaca. Opis Jakuba Opary pokazuje, że Polską rządzą dziś zwierzęta. I tym razem nie jest to obraza dla ministrów rządu Donalda Tuska. To obraza dla zwierząt.
Stanisław Żaryn
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

