Znałem Józefa Szaniawskiego o wielu, wielu lat i pamiętam rozmowy z nim, które na ogół dotyczyły dwóch generalnych tematów związanych bezpośrednio z jego nietuzinkową biografią.

 

Pierwsze obszary, były to wspomnienia z jego życia z lat 70., kiedy był „kretem” Radia Wolna Europa w komunistycznym sercu medialnym i sobie znanymi drogami przemycał informacje do Monachium, które słyszeliśmy w eterze. Dalszy ciąg tych zmagań z komunizmem zaowocował rożnymi tragediami w jego życiu osobistym (np. rozstanie z żoną Haliną Frąckowiak przyp. JW), a także wyrokiem więzienia w latach 80. i tym wszystkim, co wiązało się z określeniem, które do niego przylgnęło mianowicie – ostatni więzień PRL-u, ostatni więzień polityczny. Wyszedł przecież na wolność w grudniu 1989 r. gdy nowa rzeczywistość nazywana była już niepodległą Polską. Warto to pamiętać, bo jest to biografia pokazująca symbolikę III RP. Józef Szaniawski przebywał w jednej celi przez jakiś czas z Adamem Pietruszką. Czyli walczący z komunizmem razem z przestępcą z SB, skazanym na 25 lat pozbawienia wolności za udział w zabójstwie ks. Jerzego Popiełuszki.

 

Drugi obszar, to przyjaźń i upamiętnianie płk Ryszarda Kuklińskiego. On znaczną część swojego życia poświecił na to abyśmy podjęli wysiłek intelektualny kto jest patriotą, a kto zdrajcą. Czy płk Kukliński, który zdradził LWP, czy gen. Jaruzelski, który był wierny Moskwie, aż do końca.

 

To jest najważniejszy wkład Józefa Szaniawskiego w historię XX w. Indywidualisty, który zmagał się z komunizmem, a także osoby, której jako społeczeństwo bardzo dużo zawdzięczamy z przekazem dotyczącym osoby płk Kuklińskiego. Dzięki temu on pozostanie w polskiej historii i to miejsce mu się ze wszech miar należy – podkreśla Żaryn.

 

Not. Jarosław Wróblewski