W ostatnich wypowiedziach polityków Platformy Obywatelskiej widać powrót do wmawiania Jarosławowi Kaczyńskiemu jego niedemokratyczności. Z wypowiedzi polityków PO wyłania się obraz szefa PiS, który nie akceptuje demokracji i podważa jej fundamenty. Ich reakcje na krytykę z ust Kaczyńskiego pokazują, że zbliżamy się do atmosfery z lat 2005-2007, w których politycy rządzący dziś Polską starali się wmówić opinii publicznej, że PiS jest antydemokratyczną partią. Co ciekawe jednak zarzuty o niedemokratyczności padają najczęściej wtedy, gdy Kaczyński krytykuje rząd. Politycy Platformy zachowują się tak, jakby akceptacja demokracji wymagała popierania Donalda Tuska. To jednak nie ma wiele wspólnego z demokracją.

Kuriozalny sposób myślenia zaprezentował ostatnio Radosław Sikorski. Powiedział on, że jeśli Kaczyński obejmie tekę premiera musi się liczyć z tym, że jego rządy nie będą budziły entuzjazmu. Bowiem prezes PiS jest ponoć „antysystemowy”. Dowodem na to ma być – w opinii szefa MSZ – m.in. fakt, że były premier krytykuje politykę zagraniczną rządu. - Już podważył wyniki wyborów samorządowych i każdy wynik, który nie daje jemu zwycięstwa, też pewnie będzie podważony. Kaczyński podważa politykę zagraniczną i demokratyczną legitymację rządu – mówił szef MSZ. Czyli przekaz jest jasny - albo Kaczyński chwali rząd i cieszy się publicznie z wyborów albo jest niedemokratycznym, antysystemowym politykiem, którego przyjście do władzy zagrozi demokracji. Wielkiego wyboru nie ma.

Jeszcze dalej poszedł dziś Rafał Grupiński. Jego zdaniem, prezes PiS podważa istotę i formę demokracji w Polsce. - Jarosław Kaczyński stwierdza w wywiadzie (dla portalu MyPiS.pl – red.), że cała struktura społeczna w Polsce po 1989 roku, nie jest taka jakiej potrzebuje demokracja. Oznacza to, że Kaczyński nie akceptuje systemu demokratycznego w takim kształcie, w jakim on powstał po 1989 roku – zaznaczył. Zdaniem Grupińskiego, krytykowanie stosunków polityczno-społecznych, jakie panują w Polsce jest powodem do wstydu i ocieraniem się o autorytaryzm. Jak rozumiem dla Grupińskiego i jego kolegów zupełnie normalne jest natomiast to, że w III RP bogaci są ci, którzy w PRLu niszczyli działaczy opozycyjnych, normalne jest, że od 20 lat sądy nie mogą skazać komunistycznych zbrodniarzy, normalne jest to, że w polskim MSZ pracują byli agenci służb PRL, normalne jest to, że rynek mediów jest skupiony wokół jednej partii i broni jej interesów jak swoich własnych, normalne jest to, że duże grupy społeczne są wykluczone z debaty publicznej, że walczy się z przywiązaniem do Polski, że traktuje się państwo jak własne podwórko, że niszczy się tych, którzy walczą o prawdę o Smoleńsku, czy próbują rozliczać komunistycznych apartaczyków, normalne jest to, że od lat ogłupiane polskie społeczeństwo nie jest w stanie zrozumieć niczego poza pustą papką sączoną im przez media. A jeśli ktoś krytykuje negatywne zjawiska obecne w Polsce – jest antysystemowym, totalitarystą, który podważa demokratyczne podstawy III RP.

Politycy PO związani z prawicowym skrzydłem tej partii od miesięcy mówią, że paliwo antypisowskie się w Polsce wyczerpuje i Platforma musi szukać czegoś nowego, czym przyciągnie do siebie wyborców. Wygląda jednak na to, że w PO wygrała inna wizja walki o elektorat – stara, sprawdzona kampania krzyczenia, że antydemokratyczny PiS nadchodzi, że nie można dopuścić do powrotu do władzy „kaczystów”, którzy zrobią z Polski państwo policyjne. I zapewne będziemy takie przesłanie słyszeć tym głośniej im bliżej będzie do wyborów. Wyborcy coraz częściej będą słyszeć, że prezes PiS uderza w podstawy pięknej, polskiej, wzorowej demokracji...

Stanisław Żaryn

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »