Kilka tygodni temu miałem okazję spędzić trochę czasu na oddziale położniczym w jednym z warszawskich szpitali. Nawet krótki czas spędzony w tym miejscy pokazuje głupotę idei równouprawnienia w rozumieniu lansowanym przez środowiska liberalno-lewicowe. Otóż twierdzą one, że płeć nie ma znaczenia, że można ją sobie wybrać, że ważniejsze od biologicznej budowy człowieka jest to kim się on czuje, kim chce być – kobietą czy mężczyzną.
Kwintesencją tego sposobu myślenia był artykuł „Gazety Wyborczej” opisujący rzekomy pierwszy w Polsce lesbijski ślub. Gdy przeczytało się cały tekst, artykuł okazywał się być oszustwem. Opisywany ślub wziął bowiem mężczyzna z problemami psychicznymi, który czuł się kobietą, oraz kobieta, która twierdziła, że jest lesbijką, ponieważ interesował ją facet udający kobietę. I ten chory układ „GW” uznała za związek lesbijski, przekreślając obiektywną wiedzę na temat biologii człowieka. Sposób stworzenia tekstu „GW” pokazuje jasno na czym zależy środowiskom feministyczno-liberalno-lewackim. Chcą one wmówić opinii publicznej, że płeć można sobie wybrać, że zależy ona tylko od ciebie.
Absolutną głupotę tego rodzaju myślenia pokazuje wizyta na oddziale położniczym w szpitalu. Jest to istne siedlisko konserwatyzmu, zacofania i – jakby powiedziały postępowe środowiska – oszołomstwa. Bowiem na oddziale tym znajdują się same kobiety (!). Leżą w szpitalnych łóżkach, zajmując się swoimi nowo narodzonymi dziećmi. I żadnego mężczyzny tam nie ma. Istna jaskinia ciemnogrodu. A przecież tzw. mężczyźni – jak chcieliby libero-femino-lewacy – też mogą być mamami. Mogą sobie wybrać – chcę być kobietą. I co? Nie ma takich? W całym szpitalu? Zadziwiające...
Okazuje się, że ludzka natura jest odporna na głupoty wygadywane przez myślicieli pokroju Magdaleny Środy. Choć może ona urządzać pranie mózgów na studiach gender, może organizować manify, sabaty itp., to natury ludzkiej nie zmieni. Jak się ma penisa i jądra, to dziecka się nie urodzi. I postępowcy nic na to nie poradzą. Co więcej, nawet nie starają się, odpuścili sobie zupełnie najbardziej zacofany odcinek rzeczywistości. Dlaczego Środa nie organizuje wykładów w siedlisku „zła” - na oddziałach położniczych w szpitalach w Polsce? Mogłaby tam – w jaskini szowinizmu i zaściankowości – wygłaszać swoje „środyzmy” o równouprawnieniu płci, tłumaczyć, że płeć biologiczna jest wtórna, że można sobie wybrać kim się chce być – kobietą czy mężczyzną.
Wyobrażają to sobie Państwo? Sala pełna świeżo upieczonych matek z dziećmi, słuchających, że mogą się one zamienić rolami z ojcem dziecka, że to oni mogą być mamami noworodków, a one mogą być ojcami, że na razie nie można mówić o dziecku per „chłopiec” albo „dziewczynka”, bo to ono powinno samo zdecydować, którą płeć chce przyjąć. Sądzę, że reakcja matek na te pierdoły jest łatwa do przewidzenia. Gwizdy, bojkot, a nawet obrzucenie wykładowcy kroplówkami – tym skończyłyby się oświeceniowe wywody. Bowiem właśnie tam – przy początkach życia człowieka widać najwyraźniej idiotyzm równości płci w rozumieniu współczesnego świata. I wiedzą to również femino-lewaccy aktywiści, więc do szpitali wcale się nie pchają.
Kobieta i mężczyzna są różni. Mają różne potrzeby, mają różną budowę ciała i biologię, a co za tym idzie różne predyspozycje oraz zdolności. Kobieta i mężczyzna są równi, ale tylko w swojej różności. Są równi, bo należy im się taki sam szacunek, prawo do życia, wolności, bezpieczeństwa, szczęścia. Są równi, ponieważ Bóg stworzył ich na Swój obraz i podobieństwo. Ale stworzył jako kobietę i mężczyznę. Jednak tego środowiska postępowców nie rozumieją. One mają swojego boga i swojego stwórcę. Oni tworzą się sami, wbrew biologii, rozumowi i naturze. W zakłamaniu i obłudzie.
Stanisław Żaryn
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

