„Kiedy tam przebywali nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie” - tak święty Łukasz opisuje narodziny Jezusa. Ewangelia przekazuje nam bardzo enigmatyczny opis Bożego Narodzenia.
Jednak każdy, kto był świadkiem narodzin człowieka, wie, że jest to proces bardzo trudny i potwornie wyczerpujący. Wiąże się on nie tylko z trudem kobiety rodzącej, ale również wymaga nie lada wysiłku od noworodka. Lekarze podkreślają, że poród jest dla każdego człowieka najbardziej stresującym wydarzeniem w całym życiu. Dziecko doświadcza wtedy niedotlenienia, ogromnie się stresuje i potwornie męczy. Każdego, kto się urodził w sposób naturalny, już nic bardziej stresującego i męczącego raczej nie spotka.
Ta medyczna uwaga pozwala na nowo spojrzeć na Narodzenie Jezusa Chrystusa. To w chwili swojego przyjścia na ten świat rozpoczął On dzieło odkupienia człowieka. Chrystus był człowiekiem, więc i dla niego przyjście na świat było jednym z najbardziej stresujących i męczących wydarzeń w życiu. O trudzie porodu nie słyszy się jednak zbyt często w nauczaniu księży. A jednak to właśnie wtedy Jezus rozpoczął cierpienie za nasze winy.
Boże Narodzenie to bardzo radosne wydarzenie dla całego świata. Bóg pośród nas! – krzyczeli radośnie pasterze udający się do Chrystusa. Jednak warto mieć świadomość, że dla dwóch najważniejszych w tym dniu osób – Maryi i Jezusa – dzień był również dniem ogromnej pracy i trudów fizycznych. I za te trudy Narodzenia Bogu niech będą dzięki!
Stanisław Żaryn
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

