Bronisław Komorowski w trakcie kampanii prezydenckiej skrytykował poziom polskiej legislacji. Szczególnie negatywnie zrecenzował rządowe inicjatywy, które jego zdaniem zaskakują opinię publiczną rozwiązaniami prawnymi wymyślanymi ad hoc oraz są przepychane na siłę przez Sejm. Ostatnia ustawa dotycząca szkolenia kierowców pokazuje, że obecny prezydent miał rację. Jednak, jedną z głupszych ustaw, zgłoszonych przez Ministerstwo Infrastruktury, podpisał właśnie Bronisław Komorowski.
W ustawie o kierujących pojazdami znalazł się zapis umożliwiający prowadzenie kursów teoretycznych za pomocą internetu. Rozwiązanie to, jak wynika z badań ośrodków szkolenia kierowców (pisze o nich dzisiejsza „Gazeta Wyborcza”), jest bardzo oczekiwane przez przyszłych kursantów. Jeden z gdańskich ośrodków przeprowadził ankietę wśród licealistów, z której wynika, że ponad 90 procent z nich chce wybrać kursy internetowe. Tyle tylko, że kursy takie będą mogły prowadzić tylko ośrodki szkolenia kierowców, które spełnią dodatkowe, bardzo wyśrubowane wymagania. Firma taka musi prowadzić działalność minimum 5 lat, prowadzić kursy co najmniej na kategorie A, B, C i D. Dodatkowo musi mieć na wyposażeniu przynajmniej jeden autobus (maksimum 12-letni) oraz jedną ciężarówkę (maksymalnie 7-letnią).
Przepisy dotyczące ośrodków szkolenia są bezsensowne. Nie wiadomo bowiem dlaczego ośrodki, które chcą prowadzić szkolenia internetowe, mają zostać zobowiązane do prowadzenia kursów w aż czterech kategoriach. Dlaczego firma prowadząca do tej pory szkolenia na samochody osobowe musi kupić ciężarówkę i autobus, wydać dużo pieniędzy na instruktorów i place manewrowe, żeby skorzystać z prawa prowadzenia szkoleń internetowych? Czy od tego stanie się lepsza i bardziej wiarygodna? Raczej nie polepszy to jej rzetelności.
Wygląda więc na to, że za ostateczną treścią ustawy stoją lobbyści z największych firm szkolących przyszłych kierowców. Rozwiązania przyjęte przez Sejm wzmacniają bowiem w sposób ogromny ich pozycję na rynku. Ustawa spowoduje masowe odpływanie kursantów ze szkół małych, których nie będzie stać na szkolenia internetowe, do szkół, które obecnie spełniają wyśrubowane i bezsensowne wymagania zapisane w ustawie. Posłowie akceptując te zapisy napędzili biznes gigantom z sektora szkoleń kierowców.
Jednak w tym przypadku nie można mówić tylko o głupocie lub pomyłkach polskich legislatorów. Cała sprawa jako żywo przypomina bowiem aferę Rywina. W tej sytuacji też nikt nie przyznaje się do wprowadzenia poprawek o wymaganiach dotyczących kursów internetowych, nikt nie wie, dlaczego się one pojawiły i wszyscy udają, że nie byli świadomi, jakie skutki ustawa spowoduje. Świadomi jednak byli na pewno – co wynika z rozmów opublikowanych przez „GW” - szefowie największych firm szkolących kierowców oraz Andrzej Bogdanowicz, dyrektor departamentu w Ministerstwie Infrastruktury, którzy na wspólnym spotkaniu wywindowali wymogi dla „super ośrodków”. To po ich spotkaniu w ustawie pojawiły się – na wniosek szefów OSKów - kontrowersyjne zapisy.
Czy za sprawą pojawienia się nowych wymogów dotyczących kursów internetowych na prawo jazdy kryją się korupcyjne praktyki? Czy znów usłyszymy o kupowaniu ustawy przez wpływowych przedsiębiorców? Jedno jest pewne, rząd w całej sprawie zachował się jak lobbysta najważniejszych firm z sektora, posłowie wykazali się głupotą i dali świadectwo miernego poziomu swojej pracy, a prezydent Bronisław Komorowski zapomniał, że należy sprawdzać co się podpisuje. I tak rząd, parlament oraz prezydent zafundowali Polsce kolejną bzdurną ustawę, która niszczy część polskich firm, ustawę, za którą może się kryć kolejna afera łapówkarska. Dodatkowo, polskie państwo musi wydać kolejne kwoty na prace nad nowelizowaniem obowiązującego od niedawna prawa.
W mediach często pojawia się pomysł karania urzędników za źle podejmowane decyzje, opóźnienia w wydawaniu decyzji itp. Ma to usprawnić działanie administracji i wzmocnić odpowiedzialność urzędników za ich działania. Rzadko jednak pomysły takie kierowane są w stronę posłów. I dobrze, przynajmniej dla nich. Jak pokazuje przykład prawa o kierujących pojazdami, traciliby oni większość swoich pensji...
Stanisław Żaryn
Ustawę o kierujących pojazdami można przeczytać na stronach Sejmu.
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

