W dzisiejszej "Polsce The Times" przedstawiciele światłej polskiej "elyty" pomstują na Polaków. Według Kazimierza Kika, Magdaleny Środy i posłanki Joanny Muchy jesteśmy bowiem zapóźnieni, a do cywilizowanej Europy Zachodniej brakuje nam dekad rozwoju. Czym odbiegamy od zachodnich standardów? Swoim podejściem do homoseksualizmu. - Wciąż nie bylibyśmy w stanie zaakceptować polityka otwarcie przyznającego się do homoseksualizmu – pomstuje Kik. - Bardzo bym chciała, by politycy przyznawali się do homoseksualizmu, ale to tchórze – dodaje Środa. - Czy po wysypie artystycznych coming outów przyszedł czas na polityczne? – pytają dziennikarki gazety. A cały artykuł daje jednoznaczną odpowiedź – nie, bo Polacy nie dorośli.

Cały tekst jest manipulacją. Ma wywrzeć na czytelniku wrażenie, że homoseksualizm to zjawisko naturalne i pożądane – w końcu od stosunku do niego zależy, czy polskie społeczeństwo będzie "cywilizowane". Jest to jednak nieprawdą. Bez względu na to, ile razy przedstawiciele "elyty" będą zaprzeczać, seks dwóch mężczyzn czy kobiet nie jest zgodny z ludzką naturą. Ona bowiem przygotowała człowieka do seksu heteroseksualnego. Nie jest również prawdą, że homozwiązki są dla społeczeństwa korzystne. Prowadzą bowiem do wielu patologii społecznych, rozprzestrzeniania się chorób, wykrzywiania psychiki młodych ludzi, a w dalszej perspektywie do upadku demograficznego narodu. Jednak "Polska The Times" postanowiła szerzyć inny, "światły" obraz tego zjawiska. Pisze więc o nim jako o wielkiej wartości, o której obecność w życiu publicznym trzeba walczyć, chronić ją i wspierać. Z drugiej strony materiał dziennika jest sugestią, że wśród polskich posłów są sami homoseksualiści, którzy boją się oszołomskich Polaków i dlatego żyją w ucisku i cierpią, nie mogąc się przyznać do swojej patologicznej skłonności. Gdy tylko społeczeństwo dorośnie, wszyscy jak jeden mąż podpiszą się pod publicznym coming outem.

Środowiska walczące o akceptację i promocję dla nienaturalnych skłonności seksualnych stosują od lat metodę poniżania swoich konkurentów. Podczas jednego z wywiadów Joanna Senyszyn, walcząca o homoprzywileje, powiedziała do swojej oponentki, że wychowała się ona chyba w jaskini. Teraz słyszymy, że Polacy nie dorośli i są "zapóźnieni", bo nie rozumieją dobrodziejstwa płynącego z przyzwolenia na patologię seksualną. Homolobby w związku z brakiem argumentów przemawiającym za ich propagandą bardzo często ucieka się do dyskredytowania swoich konkurentów. Robi to również w tekście w "Polsce The Times". Rozmówcy gazety promując homoseksualizm grają na polskich kompleksach wobec Zachodu. Chcą w ten sposób wywalczyć prawo do promowania homoseksualnego stylu życia. Uleganie ich szantażom jest jednak wejściem na bardzo niebezpieczną drogę. Doświadczenia państw Europy Zachodniej pokazują bowiem jasno, że homoseksualistom nie zależy na żadnej tolerancji, tylko zdominowaniu społeczeństwa i marginalizacji normalnej większości. Na nałożeniu kagańca wszystkim, którzy mają czelność podważać opinię o cudownych skutkach przyzwolenia na homoseksualizm. Droga, w którą wpychają nas również "cywilizowani" polscy intelektualiści, prowadzi do homoterroryzmu. A i jego powstanie wcale nie kończy marszu promującego patologie, ponieważ w kolejce za homoseksualistami ustawiają się już następne grupy pokrzywdzonych przez nietolerancyjne, zaściankowe umysły.

Stanisław Żaryn

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »