- Niektóre spośród kobiet sprzedałyby wszystko co mają, by sfinansować leczenie niepłodności wiedząc jednocześnie, że ich życie jest w niebezpieczeństwie – wyjaśniał uczestnik konferencji prof. Sammy Lee, embriolog z UCL, jeden z najbardziej znanych specjalistów zajmujących się leczeniem niepłodności w Wielkiej Brytanii.

- Zajmowałem się kobietami chorymi na raka, które nie zgadzały się na leczenie raka, do czasu kiedy nie zajdą w ciążę lub nie urodzą dziecka. Później niektóre umierały na raka - tłumaczył prof. Lee dziennikowi "The Guardian" mówiąc o kobietach zdecydowanych na zapłodnienie in vitro.

Niektóre młode pary są skłonne zrobić wszystko by mieć dziecko. Profesor uważa, że często jest to błędne koło, gdyż postępy w nauce są tak duże, że dają im nadzieję bez granic. - Tym osobom trzeba odmówić pomocy [prowadzenia ich'/> w ich walce przeciwko bezpłodności tym bardziej, że leczenie daje małe szanse na jakiś rezultat – uważa brytyjski specjalista. Ubolewa jednocześnie, że gdy powie się kobiecie, że nic nie można zrobić, to pójdzie ona do innego lekarza.

Do metody zapłodnienia in vitro odwołują się najczęściej poważne, dobrze wykształcone i mające dobre prace kobiety. Prof. Lee twierdzi, że kobiety zdają sobie sprawę z niebezpieczeństwa, na które się narażają, ale są gotowe podjąć najbardziej szalone ryzyko by mieć dziecko.

W Wielkiej Brytanii bezpłodność dotyka jedną na siedem par, czyli ok. 3,5 miliona osób. Każdego roku 44 tysiące kobiet rozpoczyna kuracje mające dopomóc w in vitro i 11 tysięcy dzieci przychodzi na świat poprzez zapłodnienie pozaustrojowe.

 

MaRo/Guardian.co.uk

 

Zobacz także:

Kilka faktów o in vitro

Nigdy więcej nie wykonam procedury in vitro

Terlikowski: mini raport o in vitro

"Wyborcza" przeciwko naprotechnologii. Bo ta skutecznie konkuruje z in vitro?

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »