Kobieta, która zdecydowała się na aborcję będzie musiała co najmniej na pół godziny przed zabiegiem zobaczyć swoje dziecko na ekranie i usłyszeć bicie jego serca. Zaskakujące, że pomysł wprowadzenia takiego obowiązku wyszedł ze strony zdecydowanej zwolenniczki aborcji Kathleen Sebelius, która między 2003 a 2008 rokiem cztery razy zgłaszała swoje veto wobec praw anty-aborcyjnych w Kansas. W administracji prezydenta Baraka Obamy Sebelius jest sekretarzem do spraw zdrowia.
Zaangażowanie gubernator stanu, które w 2004 roku podczas wyborów prezydenckich głosowało w 62 proc. za Georgem W. Bushem, w sprawę obowiązkowego USG przed każdą aborcją było źle postrzegane przez zwolenników „wolnego wyboru”. Natomiast jej znajomość z doktorem Georgem Tillerem, znanym z przeprowadzania późnych aborcji i zabitym w czerwcu br. w jednym z kościołów Kansas, była jej wypominana przez lobby pro-life.
Kathleen Sebelius ustąpiła pod presją amerykańskiej opinii publicznej, która według ostatniego majowego badania jest w ponad połowie przeciwna aborcji, i doprowadziła do wprowadzenia ustawy o obowiązkowym USG. Zresztą dwie trzecie ustawodawców stanowych sprzyja temu prawu i pracuje nad jego wprowadzeniem.
Peter Brownlie, który kieruje serwisem planowania rodziny w Kansas wyjaśniał, że możliwość zobaczenia płodu była wcześniej proponowana, ale niewiele kobiet wyrażało takie pragnienie. Z tego powodu również Stan Karolina Południowa opowiedział się za działaniem „przymusowym”. W tym stanie USG jest również obowiązkowe dla wszystkich kobiet zdecydowanych na poddanie się aborcji.
MaRo/20minutes.fr
Zobacz także:
Kathleen Sebelius - młot na obrońców życia
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

