W ubiegłym tygodniu działacze pro-life dowiedzieli się, że Gynecare Center nie planuje żadnych aborcji, a co więcej, nie ma lekarza, który przeprowadzałby takie zabiegi. Personel telefonicznie potwierdza, że placówka ma zostać zamknięta.

8 września doktorowi Ferrerowi, właścicielowi Gynecare Center, zawieszono licencję. Rada Lekarska stwierdziła, że niedbalstwo podczas przeprowadzenia zabiegu było przyczyną śmierci jednej z jego klientek. Rada podkreśliła, że "zdrowie publiczne, bezpieczeństwo i dobro pacjentów, wymaga podjęcia nadzwyczajnych działań".

Ferrer znalazł sobie następcę do zabijania dzieci w jego klinice aborcyjnej. Jednak okazało się, że doktor Ghevont Wartanian również ma na koncie wiele nadużyć i zaniedbań i jest równie niebezpieczny, jak jego pracodawca. Teraz został on przeniesiony do innego miasta, polecił anulować wszystkie terminy zabiegów, jakie miał wykonać i powiedział, że nie wróci już do kliniki.

- Jesteśmy wdzięczni, że Gynecare zamknęła już swoje drzwi i nie będzie tutaj zabijania niewinnych dzieci w łonach matek. To także wielki krok w sprawie aborcjonisty Ferrera. Teraz pozostało nam się starać, aby Rada Lekarska całkowicie odebrała mu licencję – mówi jeden z obrońców życia poczętego.

Działacze pro-life czekają na decyzję o ostatecznym zamknięciu. Do tego czasu Ferrer może znaleźć kolejnego następcę.

eMBe/LifeSiteNews

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »