Liczba ofiar niedzielnych zamachów w Bagdadzie wzrosła do 165. Poinformowało o tym irackie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. 225 osób jest rannych. To najkrwawsze zamachy w Iraku od 2007 roku.
W nocy z soboty na niedzielę ciężarówka z ładunkami wybuchowymi eksplodowała w pobliżu zatłoczonego centrum handlowego w dzielnicy Karrada. Po ponad dobie od zamachu miejscowe służby wciąż nie mogły uporać się z uporządkowaniem pobojowiska. Na pobliskich budynkach wywieszono czarne flagi z nazwiskami części ofiar. W całym kraju obowiązuje trzydniowa żałoba narodowa.
Wczoraj na miejsce zamachu pojechał iracki premier Hajder al-Abadi, ale jego konwój został obrzucony kamieniami przez Irakijczyków protestujących przeciwko bezradności służb bezpieczeństwa. Do zamachu przyznało się tzw. Państwo Islamskie. Inna bomba eksplodowała w tym samym czasie na północy miasta i zabiła pięć osób. Wszystko działo się w kilkanaście dni po tym, jak iracka armia ogłosiła, że odbiła z rąk fanatyków miasto Faludża położone niedaleko stolicy.
Dwa lata temu radykałowie z tzw. Państwa Islamskiego zaczęli przejmować kontrolę nad terenami w Iraku i w Syrii. Od sierpnia 2014 roku międzynarodowe siły pod wodzą Amerykanów wspierają iracką armię w walce z fanatykami. Do tej pory Irakijczykom udało się już m.in. odbić miasta Ramadi, Tikrit i Faludża. W rękach radykałów wciąż jednak pozostaje dwumilionowy Mosul na północy kraju.
ds/IAR
