- Cztery wybuchy, do których doszło w niewielkich odstępach czasu w Dniepropietrowsku na wschodzie Ukrainy, traktowane są jako akt terrorystyczny - podała prokuratura generalna w Kijowie.
Do wybuchów doszło w zatłoczonych o tej porze dnia miejscach miasta; pierwsza eksplozja nastąpiła na przystanku tramwajowym na placu przed miejscową operą. Jak donosi newsru.com, ładunek wybuchowy najprawdopodobniej był ukryty w śmietniku. Do kolejnego wybuchu doszło w okolicach dworca kolejowego.
Do trzeciego wybuchu doszło około godziny po pierwszych eksplozjach. Ostatni miał miejsce w okolicach opery. W wyniku czwartej eksplozji najprawdopodobniej nikt nie ucierpiał.
Nie wiadomo nic o potencjalnych sprawcach i dokładniejszych okolicznościach zdarzenia. - Wiemy tylko tyle, że były to ładunki wybuchowe - miał powiedzieć rzecznik policji cytowany przez agencję Reuters.
Jak czytamy na stronie vgorode.ua w mieście wybuchła panika, ponieważ mieszkańcy nie wiedzą, czy nie będą miały miejsce kolejne wybuchy, a jeśli tak, gdzie one nastąpią. Występuje również problem z siecią telefonii komórkowej. Może to być spowodowane licznymi połączeniami wykonywanymi przez mieszkańców, w obawie o zdrowie i życie ich przyjaciół i rodzin.
Nie jest jasna również ostateczna liczba eksplozji. Świadkowie zdarzenia twierdzą, że słyszeli od 8 do 10 odgłosów wybuchów, jednak nie są to informacje potwierdzone.

